piątek, 29 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 - hardcore/metalcore/deathcore

W core'owych gatunkach jak zwykle było zatrzęsienie nowości i było w czym wybierać. Nowe materiały prezentowały zarówno te znane i lubiane formacje, jak i te mniej znane, ale też te mniej lubiane. Nie brakowało też debiutantów. W 2015 roku zauważyłem pewną tendencję, część kapel deathcore'owych zaczyna wyhamowywać i łagodzą stylistykę, a jakiej się poruszają. Przykładem mogą być nowe wydawnictwa Thy Art Is Murder, Make Them Suffer czy Veil Of Maya. Nie wszystkie wydawnictwa też nie były tak dobre, jakbym się spodziewał i tutaj lista mogłaby być baaardzo długa, ale ograniczę ją do kilku pozycji: Terror, Reflections i Buried In Verona. Oczywiście to kapele, których nie wymieniłem w największych rozczarowaniach. Ale to nie czas na narzekanie, a raczej na chwalenie, więc przejdźmy do sedna.


01. Rest Among Ruins - Fugue

"Fugue" to taki niespodziewany prezent, jaki dostałem od Mike'a Semesky'ego. Kiedy myślałem, że kapela Rest Among Ruins została kompletnie pogrzebana nagle pojawiła się informacja, że niedługo pojawi się pełne studyjne wydawnictwo. I prawdę mówiąc nie chciało mi się wierzyć, że po takim czasie płyty w ogóle się pojawi, już nie mówiąc o jakości materiału, który miałby się na niej znaleźć. Dlatego "Fugue" tak mocno wystrzeliło, z jednej strony wątpiłem, ale skrycie dużo mocniej wierzyłem, że wszystko się uda. I kiedy w końcu mogłem posłuchać tak wyczekiwanego albumu pojawił się zawód, który po kilku odsłuchach zamienił się w zachwyt. Rest Among Ruins nie zmienili stylu z epki, ale wykorzystali go do granic możliwości. I tak oto powstał najlepszy progressive metalcore'owy album 2015 roku.

02. Miss May I - Deathless

Przy okazji sierpniowego podsumowania trochę ponarzekałem na poprzednie wydawnictwa Miss May I i teraz mógłbym zrobić to samo, ale wolę skupić się na "Deathless". To jedno z największych zaskoczeń minionego roku. Spodziewałem się po tej kapeli kolejnego asłuchalnego materiału jednokrotnego użytku, a dostałem porażającą energią machinę, która kruszy ściany niczym rozpędzony Rhino (tak, ten ze Spider-mana). I nawet te melodyjne refreny, których kapela się nie pozbyła nie wydają się już tak żałosne jak kiedyś. Oby ta formacja już utrzymała taki poziom, bo "Deathless" to materiał, który często gościł w moim odtwarzaczu i pewnie szybko z niego nie zniknie.

03. August Burns Red - Found In Far Away Places

Z kolejnymi wydawnictwami August Burns Red mam jakiś dziwny problem. Dzieje się tak od czasów "Constellations". Za każdym razem kiedy sięgam po nowy materiał tej formacji mam wrażenie, że to znowu to samo, że niczym nie zaskakują i w ogóle jest to najsłabsze z dotychczasowych dokonań kapeli. A po kilku obrotach okazuje się, że muszę odwołać każde z wypowiedzianych wcześniej opinii o danym albumie. Tak samo było z "Found In Far Away Places". Tak, to nadal August Burns Red i nadal są tak samo genialni jak wcześniej. Styl tej formacji trochę ewoluował, ale prezentowany przez nich metalcore ciągle jest wzbogacany o jakieś niestandardowe rozwiązania i to jest właśnie najlepsze w muzyce tej grupy. Z jednej strony wiadomo, czego się spodziewać, a z drugiej zawsze można liczyć na zaskoczenie.

04. Frank Carter & The Rattlesnakes - Blossom

A oto i drugi najlepszy core'owy debiut w 2015 roku. Frank Carter to doświadczony wokalista, który ewidentnie nie ma szczęścia. "Blossom" to kawał świetnego hardcore/punka, ale ten materiał ciągle jest zbyt mało znany, głównie dlatego, że za Carterem nie stoi żadna wielka wytwórnia i chłop musi finansować wszystko z własnej kieszeni. I wielka szkoda, bo ludzie są leniwi i sami z siebie nie będą zabiegać o to, żeby posłuchać "Blossom". Przez to ominą jeden z najlepszych core'owych albumów wydanych w 2015 roku. Materiał pełen skrajnych emocji, walący agresją prosto w mordę, ale też starający się z tą agresją walczyć.

05. Enter Shikari - The Mindsweep

Enter Shikari to jedna z tych kapel, które nieustannie mnie denerwują, są bardzo nieprzewidywalni. Po tym jak zobaczyłem ich "dyskotekowy" występ na żywo jakieś dwa lata temu postanowiłem, że nie chcę mieć nic wspólnego z twórczością tego zespołu. Wydali "The Mindsweep", a ja szukałem kolejnych pretekstów, żeby go nie słuchać. Jednak posłuchałem i później żałowałem, ale tego, że tak późno złapałem się za ten album. W moich uszach to najlepsze z dotychczasowych wydawnictw Enter Shikari. Mieszanka post-hardcore'a i trancecore'a gwarantująca mieszankę wybuchową i to dosłownie.

06. We Butter The Bread With Butter - Wieder Geil

Nie lubię języka niemieckiego w muzyce, jedynym wyjątkiem jest cały nurt neue deutche harte, który właśnie za użycie tego kanciastego języka uwielbiam. We Butter The Bread With Butter (tak, ta nazwa jest idiotyczna) to kapela niemiecka, której kawałki zawierają tekst w języku niemieckim, a jednak nie mogłem się oderwać od tego wydawnictwa. "Wieder Geil" to czwarty album tej kapeli i pierwszy, który tak mnie sponiewierał. Mieszanka metalcore'a i deathcore'a z baaaardzo mocno zaakcentowanym industrialem i elektroniką to strzał w dziesiątkę. W takim wypadku język niemiecki jest wsparciem, a nie przeszkodą.

07. Heart Of A Coward - Deliverance

Heart Of A Coward to przedstawiciele stylu metalcore'a, którego po prostu uwielbiam, czyli takiego, który łączy metalcore z djentem. Kawałki są pełne energii i jednocześnie gniotą. Walą po gębie przebojowością i dobijają agresją. Na "Deliverance" pojawiają się też czyste partie wokalne, ale wypadają naprawdę nieźle i nie kontrastują aż tak bardzo z warstwą muzyczną. Wydawnictwo proste, ale dosadne i wypchane taką masą energii, że można by nią było obdzielić kilka innych albumów.

08. Born Of Osiris - Soul Sphere

Born Of Osiris trochę słabną, ale nadal potrafią nagrać album, który zawstydzi konkurencję. Wciąż są pierwszą kapelą, o której pomyślę pod kątem industrial metalcore/deathcore. Jest cała masa narzekaczy, którzy mają pretensję do zespołu, że po wydaniu "The Discovery" ten zamknął się na nowe pomysły i ciągle tłucze to samo. Z jednej strony jestem to w stanie zrozumieć, bo faktycznie tak jest, ale z drugiej Born Of Osiris jeszcze nie zaczęli zjadać własnego ogona i ciągle im do tego daleko. Jednak mocno liczę na to, że kolejnym wydawnictwem zamkną gęby wszelkich malkontentów.

09. Feed Her To The Sharks - Fortitude

Australia mocno atakuje w core'owych klimatach i praktycznie co chwilę wypływają jakieś ciekawe kapele z tamtych terenów. Jednak Feed Her To The Sharks to już nie jest taka nowa formacja, w końcu "Fortitude" to ich trzecie wydawnictwo. I muszę przyznać, że to konkretna melodic metalcore'owa uczta najwyższych lotów. Jest szybko, energia rozsadza głośniki, a melodyjne refreny wbijają się do głowy. "Fortitude" to album pełen kontrastów, ale nie sprawiający, że w melodyjnych partiach z politowaniem będziecie kręcić głową.

10. Wisdom In Chains - The God Rhythm

I na koniec trochę oldschoolowego grania, bo Wisdom In Chains to kapela prezentująca styl jak najbardziej staroszkolny, jeśli chodzi o core'owe klimaty. "The God Rhythm" to najgorzej oceniany materiał w historii Wisdom In Chains, a ja przewrotnie powiem, że dla mnie jest zdecydowanie najlepszy. Do tej pory twórczość tej kapeli jakoś nie była mnie w stanie zainteresować, dopiero wnikliwsze zapoznanie się z zawartością wydanego w 2015 roku albumu sprawiło, że zacząłem sięgać po wcześniejsze wydawnictwa tej formacji. Wisdom In Chains prezentuje dość niestandardowe podejście do klimatów hardcore/punk, ale ich numery są zbudowane zgodnie z wszelkimi prawidłami tej mieszanki. Dla mnie "The God Rhythm" to prawdziwa kopalnia przebojów.

---------------------------------------------------
11. While She Sleeps - Brainwashed
12. Hundredth - Free
13. Haste The Day - Coward
14. Culture Killer - Throes of Mankind
15. Stray From The Path - Subliminal Criminals
16. Coliseum - Anxiety’s Kiss
17. Atreyu - Long Live
18. We Came As Romans - We Came As Romans
19. Devil You Know - They Bleed Red
20. Xibalba - Tierra Y Libertad
21. Make Them Suffer - Old Souls
22. Kublai Khan - New Strength
23. Black Tongue - The Unconquerable Dark
24. Torn Shore - Lifeburner!
25. Blacklisted - When People Grow, People Go
26. Veil Of Maya - Matriarch
27. Thy Art Is Murder - Holy War
28. Oceano - Ascendants
29. Gallows - Desolation Sounds
30. Like Moths To Flames - The Dying Things We Live For

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza