Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meksyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meksyk. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2016

Na skróty - odcinek 28

Mam wrażenie, że każdy kolejny odcinek "Na skróty" rozpoczynam tym samym zdaniem - czyli "po dość długiej przerwie powraca...". A tym razem będzie inaczej. Nadeszła najwyższa pora na drugi odcinek "Na skróty" w 2016 roku. Jak zwykle postanowiłem pokrótce przybliżyć trzy epki, każda z zupełnie innych rejonów metalu, ale też każda z kapel pochodzi z innego zakątka świata. Chociaż jeden element jest wspólny w przypadku tych trzech wydawnictw - niejednorodność gatunkowa.


środa, 9 grudnia 2015

Prosto z półki: Here Comes The Kraken - Here Comes The Kraken (2009)

Here Comes The Kraken - Here Comes The Kraken

Data wydania: 28.02.2009
Gatunek: deathcore/technical deathcore
Kraj: Meksyk

Tracklista:
01. It's Comming
02. Don't Fail Me Darko
03. Into the Slaughter Basement
04. Confessions of What I've Done
05. Miss Starving Skeleton
06. Coplex
07. Underwater Visions
08. The Legend of the Rent Is Way Hardcore
09. From the Deepest Darkness
10. I Shawtrcwbky

Kiedy pierwszy raz słuchałem tego albumu nie miałem pojęcia, że Here Comes The Kraken to meksykańska kapela, tym bardziej, że zakup tej płyty w okolicach jej premiery w Polsce nie był żadnym problemem. Formacja powstała w 2007 roku, a płyta "Here Comes The Kraken" to ich debiutanckie wydawnictwo. Do tej pory zespół dorobił się jeszcze tylko epki "The Omen" wydanej w 2010 roku oraz drugiego pełnego albumu zatytułowanego "Hate, Greed & Death" z 2011 roku.

piątek, 30 kwietnia 2010

Encore Prada - Divine Means Nothing (2010)



Encore Prada - Divine Means Nothing

Encore Prada na myspace

Data wydania: 16.03.2010
Gatunek: deathcore
Kraj: Meksyk

Tracklista:
01. Pureless
02. Shernoville
03. Assassins Memories
04. Ra
05. Revenge Shall Be Ours
06. The Silence Procession
07. Zirruziz
08. Divine Means Nothing

Encore Prada to młody meksykański zespół, który w końcu po trzech latach od powstania wydał swój debiutancki album - na swoim koncie ma jeszcze epkę wydaną w 2008 roku.

Pierwsze co się rzuca w uszy to skandalicznie słaba produkcja - chyba, że to zamierzone działanie. Ale wstępniak może odsiać wielu potencjalnych słuchaczy. Niestety dalej brzmienie wcale się nie poprawia. Muzyka sobie, a wokal sobie - niby nie jest to nic skreślającego deathcore, ale jednak tutaj jest to zbyt mocno wyeksponowane. Żaden z kawałków nie wyróżnia się niczym specjalnym - ot wszystkie są zaledwie poprawne. Album jest zdecydowanie skierowany do osób, które przede wszystkim stawiają na surową agresję - dla wielbicieli klimatu nie ma tutaj kompletnie nic. Nawet wokal momentami brzmi jakby ze studni. Kompletny brak profesjonalizmu przy produkcji. Jedyny plus to niektóre melodyjne zagrywki gitarowe, które przywodzą mi na myśl Here Comes The Kraken. Ale nic poza tym tutaj ciekawego nie znajdziemy. Ogólnie słabo - momentami mam wrażenie, że do nagrania tego albumu zebrała się grupka gości, którzy ze sobą wcześniej w ogóle nie grali.

Ocena: 4/10

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

MulucPax - Xuul Katun (2007)



MulucPax - Xuul Katun

MulucPax na myspace

Data wydania: 2007
Gatunek: metalcore/deathcore
Kraj: Meksyk

Tracklsita:
01. Antal 01:26
02. Estrella Polar 03:57
03. Día De Fuego 03:53
04. Centro De Conciencia 02:56
05. Protector 03:42
06. Elemento Integral 04:34
07. El Último Cielo 04:36
08. Principio Eterno 04:55
09. Profecía 04:18
10. Fuerza Terrestre 03:09
11. Símbolo De Muerte 05:23
12. Nuktal 02:58

Jest to drugi album Meksykanów - zadebiutowali w 2005 roku wydawnictwem "MulucPax". Lp z 2007 roku, czyli "Xuul Katun" nie jest niczym nadzwyczajnym - ot zwykły metalcore z elementami deathcore'a. Nie ma tutaj mowy o czystych wokalach, czy innych tego typu zagrywkach. Dla melodyjności też nie ma miejsca - jest za to dużo surowego grania. Ale nie po sięgnąłem po ten album. Trochę dałem się oszukać, bo jak zapuszczałem pierwszy raz "Xuul Katun" to miałem nadzieję usłyszeć coś egzotycznego. Co prawda pojawiają się bębenki (np. w kawałku "Protector") takie jak w "Tribalcore Leader" kapeli One Brick Down, ale tutaj stanowią one mało ważny dodatek i wielka szkoda, że jest to również rzadko występujący dodatek. Na plus za to należy uznać to, że band nie śpiewa w języku angielskim. Za to na MA jest duży błąd jeśli chodzi o gatunkowe umiejscowienie tej kapeli - bo gdzie tu niby groove/thrash? ;-) Pewnie na siłę można by się tego gdzieś dopatrzeć - np. w początkowej fazie "Elemento Integral". Ale jak spojrzy się na całość do okazuje się, że Meksykanie grają nic innego jak surową odmianę metalcore'a zahaczającą mocno o hardcore, jak i o core'ową wersję death metalu. Ogólnie album niespecjalnie wyróżniający się z zalewu kapel grających w tym stylu - to co ich wyróżnia to język i okazjonalnie stosowane bębenki. Jeszcze intro i outro są dość niecodzienne.

Ocena: 6/10