Czas na kolejną dawkę płyt z 2021 roku. Zapraszam do rzucenia okiem na 20 odcinek cyklu "Droga do podsumowania 2021", gdzie znajdziecie kolejne 5 albumów wydanych w tym roku. Jak zawsze obok krótkiej notki odnośnie danej płyty znajdziecie też klip oraz link do Spotify.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą industrial rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą industrial rock. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 grudnia 2021
poniedziałek, 29 listopada 2021
Droga do podsumowania 2021 (odc. 76-80)
Do końca roku coraz bliżej, więc czasu na wspominanie wydawnych w 2021 roku coraz mniej. Poniżej znajdziecie kolejną piątkę, która na pewno przyda się przy tworzeniu waszych topek podsumowujących rok. Czy mogę powiedzieć, że to już półmetek cyklu "Droga do podsumowania 2021"? Prawie...
środa, 25 stycznia 2017
Podsumowanie 2016 - industrial/electro metal/rock
Przyznam, że z industrialem w 2016 roku miałem spory problem, ale to w większości wina kiepskich wydawnictw. Któż mógłby się spodziewać, że Peter Tägtgren po owocnej współpracy z Tillem Lindemannem wyda koszmarek w postaci "Coming Home"? Albo, że Rob Zombie zamiast komponować dobre numery skupi się na wymyśleniu najbardziej przekombinowanego tytułu dla swojej nowej płyty? To były dwa pewniaki, które niemal na starcie stawiałem w top 10. Jak się jednak okazało płomień mojej wiary w te dwa projekty został szybko ugaszony. A to tylko dwie najpoważniejsze kłody jak industrialne granie rzuciło mi pod nogi w 2016 roku. Jednak metodą prób i błędów, po przebrnięciu przez masę albumów ze stada totalnej bylejakości i przeciętności udało mi się wybrać 10 albumów, które faktycznie wpadły mi w ucho i zakładam, że zostaną ze mną na dłużej niż tylko do końca podsumowania minionego roku.
wtorek, 10 maja 2016
Na skróty - odcinek 29
29 odcinek poświęcam w całości muzyce rockowej, core'owej i metalowej, ale wzbogacanej o elektronikę lub elementy industrialne. Jeżeli jesteście zajadłymi przeciwnikami elektroniki i mieszaniu jej z ostrym graniem to raczej nie znajdziecie tutaj nic dla siebie (ale i tak zapraszam do lektury, tak w ramach przestrogi). Natomiast w przeciwnym wypadku może odnajdziecie tu materiał, który przyciągnie Was chociaż na chwilę, ewentualnie pozwoli Wam się oderwać od skostniałych metalowych gatunków. W końcu czasami warto zapuścić się w nieznane i odkryć jakąś perełkę, na którą pewnie nigdy by się nie zwróciło uwagi.
Tagi:
004,
2013,
2014,
2015,
alternative metal,
electro rock,
industrial rock,
megabosch,
na skroty,
neue deutsche harte,
niemcy,
polska,
rapcore,
the one hundred,
trancecore,
UK
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Jesus Chrysler Suicide - Wybaczam Wam Wszystko (2016)
Jesus Chrysler Suicide - Wybaczam Wam Wszystko
Data wydania: 14.04.2016
Gatunek: industrial rock/alternative metal/punk rock
Kraj: Polska
Tracklista:
01. Robdrajv
02. Polska chora
03. Pan Telewizor
04. Nielegalny
05. Wybaczam wam wszystko
06. Głowy
07. Ludzie Wschodu
Skład:
Tomasz "Szamot" Rzeszutek - wokal
Marcin "Cinek" Jasiewicz - gitara
Robert Grubman - gitara
Marcin "Baranina" Barański - gitara basowa
Michał Balon" Balogh - perkusja
Grzegorz "Yagas" Łagodziński - cybergłosy
Od czasu wydania przez JCS albumu "Eso Es" na każde kolejne wydawnictwo Rzeszowian trzeba bardzo długo czekać. Ale w przypadku tej kapeli cierpliwość się opłaca, bo po świetnym materiale wydanym w 1999 roku dopiero siedem lat później pojawił się bardzo dobry "Rhesus Admirabilis". I chociaż wydawnictwo było słabsze od przesławnego "Eso Es" to jednak dawało sporą dawkę energii i sprawiało, że czuło się tę satysfakcję, że jednak warto było czekać. I kiedy już miałem nadzieję, że formacja ruszy z kopyta i szybko nagra kolejny materiał znowu musiałem obejść się smakiem. W 2013 roku grupa nagrała klip do nowego numeru zatytułowanego "Robdrajv", a w 2014 wideo do kolejnego premierowego kawałka, tym razem noszącego tytuł "Polska chora". Jednak nic, a tym bardziej sami muzycy, nie zwiastowało żadnej nowej płyty. A wydawać by się mogło, że wspomniane klipy mogłyby być zapowiedzią nowego materiału, w końcu niczego im nie brakowało i świetnie nadawały się na single. Jednak na ten przyszło czekać fanom aż do 14 kwietnia 2016 roku. Czy warto było czekać aż 10 (!) lat na nowy album Jesus Chrysler Suicide?
środa, 23 marca 2016
Vampires Everywhere! - Ritual (2016)
Vampires Everywhere! - Ritual
Data wydania: 18.03.2016
Gatunek: post-hardcore/industrial rock
Kraj: USA
Tracklista:
01. Intro
02. Black Betty
03. Perfect Lie
04. Interlude
05. The Ghost Inside My Head
06. Take Me To Church (feat. Alex Koehler)
07. The Demon Inside Me
08. Violent World
09. 9 Lives
10. American Nightmare
11. Truth In You
Vampires Everywhere! to tak naprawdę projekt jednego muzyka, a konkretnie wokalisty Michaela Vampire, który jako jedyny działa w tej kapeli od 2009 roku. Formacja z początku grała post-hardcore, natomiast album "Hellbound and Heartless" to mieszanka post-hardcore'u z industrialnym rockiem. 10 listopada 2013 roku, czyli zaledwie rok po wydaniu tego materiału kapela zawiesiła swoją działalność, a Michael przemianował ją na The Killing Light. Ale formacja nie istniała zbyt długo i wydała tylko epkę "The Killing Light". Na początku 2015 roku ponownie do żywych wrócił projekt Vampires Everywhere! i niedługo później zapowiedziany został nowy album, którego tytuł miał brzmieć "Ritual".
środa, 27 stycznia 2016
Podsumowanie 2015 - industrial/electro metal
Przyznam, że miałem nie lada problem z industrialem w 2015 roku. Niby nie brakowało nowych płyt, mniej i bardziej znanych kapel. Ale na jeden świetny materiał przypadało kilka średnich i słabych. Oczywiście zdarzały się również wydawnictwa absolutnie asłuchalne, które pod przykrywką industrialu czy NDH chowały jakiś zakamuflowany folk w najgorszej możliwej postaci. Na szczęście kiedy przed zabraniem się za podsumowanie spojrzałem na listę albumów w klimacie industrial metal, industrial rock, czy electro metal to nie miałem wielkich problemów ze złożeniem najlepszej dziesiątki, a nawet dorzuciłem jeszcze pięć pozycji, które warto sprawdzić. Swoją drogą spora część z kapel zamieszczonych w poniższym podsumowaniu znalazła się w takim samym topie w 2012 roku.
sobota, 25 stycznia 2014
Podsumowanie 2013 - industrial/electro metal/rock
Rok 2013 był niespecjalnie dobry w kategoriach industrial czy electro metalu. Ledwo udało mi się zebrać 10 płyt, które faktycznie zrobiły na mnie wrażenie i do których często wracałem. Nie bardzo wiem z jakiego powodu nastąpiła taka posucha - w końcu w industrialnym graniu nie ma żadnych ograniczeń. Nie wszystkie kapele muszą się wzorować na Rammsteinie, czy Mansonie. Takich kopii R+ kilka pojawiło się w 2013 roku, ale nic ciekawego z tego nie wynikło. Industrialny metal w 2013 to była poza nielicznymi wyjątkami bieda z nędzą. Mam nadzieję, że w 2014 to ulegnie znacznej poprawie.
sobota, 14 września 2013
Motionless In White - Infamous (2012)
Motionless In White - Infamous
Data wydania: 13.11.2012
Gatunek: metalcore/post-hardcore/industrial gothic rock
Kraj: USA
Tacklista:
01. Black Damask (The Fog)
02. Devil's Night
03. A-M-E-R-I-C-A (gościnnie Michael Vampire of Vampires Everywhere)
04. Burned at Both Ends
05. The Divine Infection
06. Puppets 2 (The Rain) (gościnnie Bjorn Strid z Soilwork)
07. Sinematic
08. If It's Dead, We'll Kill It (gościnnie Brandan Schieppati z Bleeding Through)
09. Synthetic Love
10. Hatefuck
11. Underdog
12. Infamous
Czasami przypadkiem trafiam na kapelę, której muzyka momentalnie wpada mi w ucho...a później sprawdzam co to za grupa. Kiedy spojrzałem na zdjęcie składu Motionless In White to zastanawiałem się, czy upodabnianie się muzyków do Marilyna Mansona to przypadek? W każdym razie Motionless In White należy do tych kapel, które gdybym najpierw zobaczył to pewnie bym nigdy nie posłuchał (podobnie jest z Vampires Everywhere!). Na szczęście kolejność poznawania tej formacji była inna - najpierw posłuchałem, a później zobaczyłem. Chociaż staram się kierować zasadą - nie oceniaj wyglądu kapeli, tylko muzykę. "Infamous" to drugie pełne studyjne wydawnictwo tej amerykańskiej kapeli.
czwartek, 25 kwietnia 2013
Killing Joke - MMXII (2012)
Killing Joke - MMXII
Data wydania: 02.04.2012
Gatunek: industrial rock/post-punk
Kraj: UK
Tracklista:
01. Pole Shift
02. Fema Camp
03. Rapture
04. Colony Collapse
05. Corporate Elect
06. In Cythera
07. Primobile
08. Glitch
09. Trance
10. On All Hallow's Eve
Czy kapela istniejąca już na scenie około 30 lat może jeszcze zaskakiwać? Czy takim formacjom pozostaje tylko odcinanie kuponów od dawnej chwały? No cóż, Killing Joke są dowodem na to, że można grać ponad 30 lat i gromadzić coraz to większe grono fanów, zaskakiwać czymś nowym, ewentualnie łączyć coś nowego z czymś starym. Brytyjczycy rozpoczęli swoją działalność w 1978 roku i zawiesili ją w 1996, natomiast w 2002 roku nastąpiła reaktywacja - lekka zmiana stylistyki wykonywanej przez zespół muzyki i od tamtej pory wydane zostały cztery albumy - "MMXII" z 2012 roku jest właśnie tym czwartym.
piątek, 11 stycznia 2013
Podsumowanie 2012 - industrial/electro metal/rock
W industrialnym metalu był to raczej słaby rok - nie chodzi o jakość albumów (do tej zastrzeżeń nie mam), ale o ich małą ilość. Być może to po prostu ja dziwnym trafem nie trafiałem na nowości z tego gatunku. Udało mi się zebrać 10 tych albumów, które faktycznie mi się podobały w 2012 roku, i do których będę wracał. Natomiast już drugiej 10 nie udałoby mi się stworzyć - być może zbyt mało uwagi poświęciłem na industrial metalowe premiery w 2012 roku, albo po prostu nie szukałem takiego grania. W każdym razie poniżej moje top 10 w gatunku industrial/electro metal.
wtorek, 20 marca 2012
Rammstein - Made In Germany 1995-2011 (2011)
Data wydania: 02.12.2011
Gatunek: neue deutsche harte/industrial metal/rock
Kraj: Niemcy
Tacklista:
01. Engel
02. Links 2 3 4
03. Keine Lust
04. Mein Teil
05. Du Hast
06. Du Riechst So Gut
07. Ich Will
08. Mein Herz Brennt
09. Mutter
10. Pussy
11. Rosenrot
12. Haifisch
13. Amerika
14. Sonne
15. Ohne Dich
16. Mein Land
Pierwotnie recenzja ukazała się na Crossroads Of Metal.
Rammstein to niebanalna formacja, która mocno odcisnęła swoje piętno w ciężkiej muzyce. Naśladowców Niemców nie brakuje, niektóre kapele muzycznie wręcz do złudzenia przypominają styl wypracowany przez Rammstein. Mimo tego, że kapela nie kładła fundamentów pod styl neue deutsche harte to jest chyba najbardziej znaną formacją grajacą w tym stylu. Zdecydowanie twórcami tego gatunku była inna niemiecka grupa - Oomph!, która ruszyła z neue deutsche harte wraz z premierą albumu "Sperm" w 1994 roku. Ale nie o ramach gatunkowych miałem tutaj pisać, ale o żywej legendzie, czyli o Rammstein. Kapela rozpoczęła swoją błyskawiczną karierę zaraz po premierze albumu "Herzleid", czyli w 1995 roku. Sama formacja powstała zaledwie rok wcześniej. Od samego początku ich karierę można nazwać pasmem sukcesów. Przesłuchując kolejne albumy można spokojnie dość do wniosku, że panowie mogli stworzyć mnóstwo kompilacji "the best of...". Takie też się pojawiały, ale były to wydawnictwa nieoficjalne. Pierwszą oficjalną kompilacją Rammstein jest właśnie "Made In Germany 1995-2011". Jest to album podsumowujący 16 lat pracy zespołu - oczywiście łączy się to również ze specjalną trasą, na której kapela gra swoje największe hity.
poniedziałek, 18 lipca 2011
Cleansing The Damned - 333° (2011)
Cleansing The Damned - 333°
Data wydania: 12.07.2011
Gatunek: industrial rock/metal
Kraj: USA
Tracklista:
01. Rebirth
02. The Ruiner
03. Kill The Rat
04. Transfixion
05. 333°
06. 12 Gauges Of Hate
07. I.H.Y.N.D.
08. Why?
09. Atrium
10. Inferi
11. Fideicide
12. It's Over Now
W zeszłym roku (dokładnie w listopadzie) pisałem o dziwnym tworze muzycznym, którym jest Cleansing The Damned. Jak się okazało jest to formacja jedno osobowa - za wszystko odpowiada tutaj Jerry Northon. Zeszłoroczny album pozwolił mi nieco zapoznać się z twórczością tego muzyka - industrial doom, który znajdował się na albumie "Cleansig The Damned" może nie był porywający, ale na pewno pokazywał, że taka muzyka ma swój potencjał, ale na wydawnictwie z 2010 nie został on w pełni wykorzystany. Momentu nagrania zeszłorocznego albumu trochę się zmieniło w muzyce Cleansing The Damned - doom gdzieś wyparował (no nie będzie, że pozostał w niewielkiej ilości), a na straży pozostał industrial w różnej odmianie.
poniedziałek, 23 maja 2011
Na skróty - odcinek 6
W szóstej części "Na skróty" trafiają trzy tegoroczne albumy, jeszcze dość świeże. Każdy inny, ale też różne nadzieje były z nimi związane.
środa, 18 sierpnia 2010
Oomph! - Sperm (1994)
Oomph! - Sperm
Oomph! na myspace
Data wydania: 1994
Gaunek: industrial rock/heavy metal
Kraj: Niemcy
Tracklista:
01. Suck-Taste-Spit 04:42
02. Sex 03:07
03. War 04:14
04. Dickhead 03:45
05. Schisma 01:06
06. Feiert Das Kreuz 04:56
07. Love 04:23
08. Das ist Freiheit 05:40
09. Kismet 02:48
10. Breathtaker 04:56
11. Ich bin der Weg 05:06
12. U Said 04:23
Skład kapeli:
Dero - wokal, perkusja
Crap - klawisze, gitara
Flux - gitara, sample
"Sperm" to drugie wydawnictwo tej niemieckiej kapeli. Tym albumem kapela zyskała sobie miano prekursorów tzw. Neue Deutsche Härte, czyli elektronicznego grania zmieszanego z heavy metalem. Czy ta świeża jeszcze wówczas kapela była w stanie nagrać album, który cieszył by od początku do końca? Zapraszam do lektury.
Rozpoczyna się dość "oryginalnie" - elektroniczne, wolne intro i pojawiający się w tle płacz dziecka. Tego typu wstępy nie są niczym nadzwyczajnym, tutaj też nic wielkiego się nie dzieje. Kawałek "Suck-Taste-Spit" wydaje się raczej średni, prawdziwej mocy nabiera w refrenie. Niemalże na całym albumie w tekstach poruszana jest tematyka seksu, więc jeśli ktoś jest uczulony na tego typu wydawnictwa to od razu może sobie odpuścić słuchanie albumu "Sperm". To co bardzo podoba mi się w pierwszym numerze na tym LP to gitarowy riff w tle, który automatycznie kojarzy mi się z Rammstein. Kawałek "Sex" wydaje się być lepszy od poprzednika, więcej przebojowości i świetny, prosty jak drut refren. Nie obyło się również od sporej porcji jęków. "War" to chyba najlepszy numer na tym albumie, co prawda jest wolny i ciężkawy, ale jest w nim coś co sprawia, że chce mi się go słuchać kilka razy pod rząd. Ani muzyka jakaś zachwycająca, ani partia wokalna, nie wiem, coś jest w tym kawałku. "Dickhead" jest tak samo dobry jak poprzedni kawałek, tyle, że tutaj kawał dobrej roboty odwala gość od elektroniki, zwłaszcza tak w połowie numeru. Po tym następuje minutowy wstępniak, taki typowo industrialny. Przy okazji początku numeru "Feiert das Kreuz" mamy szansę posłuchać jakichś krzyków w języku niemieckim. Sam numer jest średni, bardzo mechaniczny i pozbawiony przebojowości. Utwór "Love" też nie jest niczym nadzwyczajnym, jest wręcz nudny. Ta jednostajna gitara po prostu usypia, dopiero w końcówce coś zaczyna się dziać, ale to za mało. Lekkim odbiciem się jest kawałek "Das ist Freiheit", ale to taki średniak z plusem, też niezbyt energiczny, pozbawiony czegoś co posiada taki "Dickhead" i "Sex". "Kismet" to zbiór chaotycznych dźwięków, które towarzyszom biciu serca. Przy okazji "Breathtaker" znowu mamy okazję posłuchać niemieckiego gadania, chociaż tutaj mniej niż na "Feiert das Kreuz". Utwór nawet dobry, z fajnymi partiami elektroniki. Chociaż refren też wypada nieźle. "Ich Bin der Weg" to kawałek, w których muzykę stanowi chaos, natłok różnych dźwięków, które w żaden sposób nie chcą się ułożyć w jedną całość. Na koniec dostajemy nudny jak flaki utwór "U Said". No nudy, po prostu nic się nie dzieje. Plumkanie elektroniki nie ratuje tego utworu. Słabe zakończenie albumu.
Wydawnictwo "Sperm" niespecjalnie jakościowo różni się od późniejszych dokonań kapeli Oomph!. Jak to przystało na materiał tej niemieckiej formacji mamy tutaj kilka przebojów ("Sex", "War", "Dickhead", "Suck-Taste-Spit" i "Breathtaker") i całą masę wypełniaczy, nudnych kompozycji, które zaniżają poziom. Szkoda, że panowie z Oomph! zawsze na swoich albumach mają pomysł na 3-4 kawałki, a pozostałe ewidentnie brzmią jakby były nagrywane na siłę. Album jako całość widzi mi się średnio z dobrymi momentami.
Ocena: 6/10
czwartek, 4 marca 2010
Jesus Chrysler Suicide - Rhesus Admirabilis (2006)
Jesus Chrysler Suicide - Rhesus Admirabilis
Rok wydania: 2006
Gatunek: industrial rock/punk/nu metal
Kraj: Polska
Tracklista:
01. Mad City 03:56
02. Bag Czag 05:22
03. Trzy Miasta 04:34
04. Rotohydra 04:58
05. Maszyna Wykopie Cię w Kosmos 01:30
06. Kariera Metodema 03:43
07. Przyczajka Dentysty 04:44
08. Perpetuum Mobile i Adrenalina 03:53
09. PWDW 02:07
10. Recepta Na Szczęście 00:11
11. Exit 111 05:15
12. Hibernautus Hipnotauzus 05:38
13. Absinthia 05:15
14. Misie 03:51
Skład zespołu:
Tomasz Rzeszutek - wokal, gitara, gitara basowa
Robert Grubman - gitara, dudy
Jerzy Tomczyk - gitara
Marcin Blicharz - gitara basowa, gitara
Krzysztof Żurad - perkusja
Grzegorz Łagodziński - chórki, klawisze
Póki co ostatni album Jesus Chrysler Suicide. Nagrany po 7 latach od premiery bardzo dobrego "Eso Es". Zespół bardzo długo przymierzał się do tego materiału, w związku z czym miałem duże oczekiwania co do tego albumu.
Jesus Chrysler Suicide - Eso Es
Jesus Chrysler Suicide - Eso Es
Rok wydania: 1999
Gatunek: industrial rock/punk/nu metal
Kraj: Polska
Tracklista:
01. Silikon Disco 04:13
02. Lola Wita Was 03:17
03. Maradon 03:13
04. Transsocean 03:45
05. Zły 03:24
06. El Dorado 03:06
07. Do Nie Do Zo Ba Cze Nia 03:38
08. Grunwald 14:10 04:48
09. Kosovo 03:34
10. Zapalony 04:03
11. Autostrada Na Księżyc 04:14
12. Transsocean (GB) 05:23
13. Jama Weringa 27:16
Skład zespołu:
Tomasz Rzeszutek - wokal, gitara, gitara basowa
Sławomir Leniart - gitara, klawisze, wokal
Robert Grubman - gitara
Maciej Owczarek gitara basowa, gitara
Krzysztof Żurad - perkusja
Subskrybuj:
Posty (Atom)














