poniedziałek, 18 lipca 2011

Cleansing The Damned - 333° (2011)

Cleansing The Damned - 333°

Data wydania: 12.07.2011
Gatunek: industrial rock/metal
Kraj: USA

Tracklista:
 01. Rebirth
02. The Ruiner
03. Kill The Rat
04. Transfixion
05. 333°
06. 12 Gauges Of Hate
07. I.H.Y.N.D.
08. Why?
09. Atrium
10. Inferi
11. Fideicide
12. It's Over Now

W zeszłym roku (dokładnie w listopadzie) pisałem o dziwnym tworze muzycznym, którym jest Cleansing The Damned. Jak się okazało jest to formacja jedno osobowa - za wszystko odpowiada tutaj Jerry Northon. Zeszłoroczny album pozwolił mi nieco zapoznać się z twórczością tego muzyka - industrial doom, który znajdował się na albumie "Cleansig The Damned" może nie był porywający, ale na pewno pokazywał, że taka muzyka ma swój potencjał, ale na wydawnictwie z 2010 nie został on w pełni wykorzystany. Momentu nagrania zeszłorocznego albumu trochę się zmieniło w muzyce Cleansing The Damned - doom gdzieś wyparował (no nie będzie, że pozostał w niewielkiej ilości), a na straży pozostał industrial w różnej odmianie.


W maju 2011 Jerry udostępnił do przesłuchania demo wersję albumu "333°", ale od razu się przyznaję, że go nie słuchałem - dlaczego? Bo staram się nie bawić w pół środki (z podobnych powodów nie słucham sampli i albumów promo z voice-overami). Poza tym chciałem mieć niespodziankę, zobaczyć jak muzyka Jerry'ego ewoluowała (przynajmniej taką miałem nadzieję). Nowy album Cleansing The Damned to niemalże 44 minuty grania w klimatach industrialnych (z elementami doom). Pierwsze na co natrafiłem podczas odsłuchu tego albumu to całkiem przyjemne intro, które przyznam, że trochę mnie zaskoczyło. Nie spodziewałem się typowo industrialnych zagrywek, a tutaj taka miła niespodzianka. A kolejne czaiły się tuż za rogiem - "The Ruiner" to co prawda już pełnoprawny numer, ale ja go cały czas rozpatruję jako taki wstęp do "Kill The Rat". No tak, ale pozostańmy jeszcze przy drugim kawałku, poza industrialnym brzmieniem pojawia się tutaj też plujący jadem wokal - wręcz idealnie dopasowany do muzyki. Pod koniec kawałek nabiera tempa i początkowo przypuszczałem, że to już jest przeskok do trzeciego numeru. "Kill The Rat" rozpoczyna się świetną elektroniką i w dalszej części trochę spuszcza z tonu, ale jest to zdecydowanie jest z ciekawszych numerów na tym albumie. Trochę szkoda, że brzmienie nie zostało tutaj podrasowane. "Transfixion" to już utwór wyłącznie instrumentalny, w którym wszystko wydaje się być dobrze poukładane i nienagannie dopasowane. Kawałek tytułowy to już inna bajka - brudne brzmienie, znowu jadowity wokal i pierdząca gitara na sam koniec. "12 Gauges Of Hate" to dla mnie numer dwa na tym albumie - prawdziwa industrialna jazda, która kojarzy mi się z Ministry. Oczywiście takie skojarzenie pojawiło się nie tylko ze względu na muzykę utrzymaną w podobnych klimatach, ale też za sprawą wstawek ze świata amerykańskiej polityki. Ten numer ma dwa oblicza - brudny industrial w pierwszej połowie i dominacja elektroniki w drugiej części. Po tym kawałku pojawiają się dwie dłuższe kompozycje - "I.H.Y.N.D." i "Why?". Od razu się przyznam, że obydwa te numery przypominają mi o doomowym poprzedniku "333°", gdzie nie było miejsca na energiczne zrywy i wszystko odbywało się w wolnym tempie, dawało się odczuć niepewną atmosferę. Przy czym "Why?" ma w sobie coś z atmosferycznego black metalu - to brzmienie gitar, sama melodia, czy chociażby wokal Jerry'ego. "Atrium" to bardzo niepokojący numer, który brzmi jak ambientowy przerywnik wyposażony w lekką nutę industrialu. Końcówka albumu jest już niestety słabsza - co prawda ratuje ją "Fideicide", ale po tym co usłyszałem na początku i w środku spodziewałem się czegoś innego na zakończenie. "Inferi" jest bardzo agresywnym kawałkiem, w którym wokal praktycznie zagłusza mechaniczną, industrialną muzykę, a "Fideicide" to bardzo energiczny kawałek, w którym wokal z kolei jest schowany za muzyką. Przyznam, że to o wiele lepsze posunięcie - oczywiście nie chodzi mi o to, że wokal jest zły, ale szkoda nim zakrywać całą muzykę. Utwór zamykający "333°" to ambient z elementami elektroniki i partiami mówionymi - oczywiście przesterów nie brakuje (co też potęguje odbiór tego kawałka).

Nowy album Cleansing The Damned jest zdecydowanie lepszy niż zeszłoroczny, ale oczywiście o rewelacji też nie można mówić. Może, gdyby na "333°" znalazło się więcej kawałków takich jak "Kill The Rat" i "12 Gauges Of Hate" to faktycznie można by mówić o dużej ewolucji muzyki Jerry'ego Northona. Tymczasem mam wrażenie, że nadal muzyka patrzy w przeszłość i chcąc grać czysty industrial nadal miesza tutaj doom, według mnie zupełnie niepotrzebnie. Chociaż muszę przyznać, że dzięki temu nowy album ma coś z dusznego klimatu, którego było pełno na poprzednim wydawnictwie. Jest tutaj kilka numerów, które robią naprawdę dobre wrażenie - poza dwoma, które wymieniłem powyżej warto też wspomnieć o "The Ruiner", "Transifixion", "Why?" czy "Fideicide". No i oczywiście nie można zapominać o świetnym intro, jakim jest " Rebirth".

Tutaj można ściągnąć album za darmo:
http://cleansingthedamned.bandcamp.com/


Ocena: 7,5/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza