sobota, 11 stycznia 2014

Podsumowanie 2013 - debiuty

Przygotowując się do tego zestawienia odniosłem wrażenie, że w 2013 roku było zdecydowanie mniej ciekawych debiutanckich albumów niż w poprzednim. Chociaż mam też wrażenie, że mocniej zaznaczyły się na "muzycznej mapie świata". Oczywiście w swoim zestawieniu brałem pod uwagę kapele, które do 2013 roku nie wydały żadnego pełnego albumu studyjnego. W związku z tym można tu trafić na formacje, które istnieją już od dawna, ale do tej pory nagrywały tylko epki, albo demówki.


01. Beastmilk - Climax

Ten album praktycznie wskoczył do zestawienia w ostatniej chwili, przy okazji kompletnie deklasując inne wydawnictwa. Beastmilk to nie jest metalowa formacja, chociaż jej wokalistą jest Kvohst znany z kilku metalowych kapel (DHG, Code, Void, czy Gangrenator). Ta fińska kapela porusza się w post-punkowych i deathrockowych klimatach przywodząc na myśl najlepszych przedstawicieli tych gatunków sprzed lat, ale jednocześnie starając się wnieść coś nowego. Niesamowity materiał dla wielbicieli Killing Joke i Joy Division. "Climax" wciąga, wręcz pochłania i nie sposób się od niego uwolnić.

02. Those Who Fear - Unholy Anger

"Unholy Anger" to wydawnictwo, które praktycznie od momentu, kiedy je usłyszałem miało pewne miejsce na szczycie najlepszych debiutów 2013 roku. Ostry jak brzytwa chrześcijański hardcore ze sporymi elementami metalcore'a i deathcore'a szybko wpadł mi w ucho i bardzo często znajdował się w moim odtwarzaczu. Mam nadzieję, że to nie jest ostatnie słowo Those Who Fear i chłopaki będą jedną z wiodących formacji christiancore'a.

03. GloryHammer - Tales From The Kingdom Of Fife

Można powiedzieć, że wszystkie melodic power metalowe wydawnictwa brzmią tak samo. A raczej ostatnio ciężko znaleźć takie, które by się czymś szczególnym wyróżniało, albo po prostu nadawało się do słuchania. Dopiero "Tales From The Kingdom Of Fife" sprawiło, że wróciłem w myślach do czasów pierwszej Avantasii, czy tych jeszcze nie tak przesłodzonych albumów Freedom Call. GloryHammer to kapela, której liderem jest klawiszowiec Alestorm (Christopher Bowes). I jak dla mnie mógłby na zawsze opuścić swoją macierzystą formację i zająć się graniem tylko w GloryHammer. Takiego melodyjnego power metalu teraz brakuje i jest na wagę złota.

04. To Kill Achilles - Existence

Brytyjski metalcore w najlepszym możliwym wydaniu. Od To Kill Achilles powinny się uczyć kapele pokroju Bring Me The Horizon. Czyli jak połączyć ostre granie ze sporą dawką melodii i nie popadać w emo klimaty, czy popowe pitolenie, które trafia do radia. To Kill Achilles to formacja, która na pewno spodoba się wielbicielom innej brytyjskiej metalcore'owej kapeli - While She Sleeps. Masa energii uwalnianej przez cały czas trwania albumu, takiego grania aż chce się słuchać.

05. Drown My Day - Confessions

Pierwszy i niestety ostatni przedstawiciel Polski w tym zestawieniu. Co prawda Drown My Day to kapela, która istnieje od 2006 roku i ma na swoim koncie dwie naprawdę dobre i różne epki, to jednak dopiero w 2013 wydała pełny studyjny album. "Confessions" to połączenie stylów zaprezentowanych na "Forgotten" i "One Step Away From Silence". Formacja z Krakowa zaprezentowała prawdziwie drapieżny deathcore na światowym poziomie i oby tak dalej.

06. Black Star Riders - All Hell Breaks Loose

Ktoś tęskni za Thin Lizzy? Nie ma problemu. Czterech członków wspomnianej kapeli (Scott Gorham, Marco Mendoza, Damon Johnson, Ricky Warwick) i perkusista Jimmy DeGrasso nagrali "All Hell Breaks Loose", który jest materiałem pełnym nostalgii. Kiedy pierwszy raz usłyszałem numer "Bound For Glory" miałem wrażenie, że słucham jakiegoś niepublikowanego dotąd utworu Thin Lizzy. Świetny materiał i mam nadzieję, że kolejne wydawnictwa Black Star Riders będą równie dobre i też będą kojarzyły się z Thin Lizzy.

07. Smothered - The Inevitable End

Oldschoolowy szwedzki death metal zawsze jest w cenie. Jak się okazuje nie trzeba być starymi wyjadaczami, żeby zagrać go tak jak trzeba i wycisnąć z niego wszystko co się da. Ta sztuka udała się młodzikom z formacji Smothered. Idealne granie dla wielbicieli Entombed, czy Dismember, a myślę, że i fani Bolt Thrower nie będą zawiedzeni.

08. Love And Death - Between Here and Lost

Brian "Head" Welch po opuszczeniu szeregów Korna błąkał zakładając różne formacje, w których szeregach próbował sprzedać słuchaczom swoje uwielbienie dla religii chrześcijańskiej. Wychodziło mu to raczej słabo, ale za sprawą Love And Death wrócił do pierwszej ligi nu-metalu nagrywając album lepszy niż jego macierzysta formacja. "Between Here & Lost" to kwintesencja nowoczesnego nu-metalu pozbawionego rapcore'owych elementów.

09. Hatriot - Heroes of Origin

Strasznie szkoda mi było, kiedy Steve "Zetro" Souza opuścił szeregi Exodus. Tym bardziej, że nastąpiło to po wydaniu przez kapelę genialnego "Tempo Of The Damned". Zastępujący go Rob Dukes nigdy nie był tak dobry jak Souza. A ten występujący później w kapeli Dublin Death Patrol w 2010 roku razem z braćmi Nickiem i Codym założył formację Hatriot. Ich debiutancki album "Heroes Of Origin" brzmi niczym powrót do "Tempo Of The Damned", a na 2014 rok planowany jest drugi album braci Souza.

10. Colossus - Time & Eternal

Colossus to kolejny przedstawiciel core'owych gatunków w moim zestawieniu najlepszych debiutów. Materiał znajdujący się na "Time & Eternal" najbardziej powinien się spodobać wielbicielom August Burns Red. Chociaż Colossus grają ciężej, bardziej technicznie, ale jednak klimat samych utworów i ich melodyjność może się bardzo kojarzyć z muzyką wspomnianych Amerykanów.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza