sobota, 8 maja 2010

Rammstein - Reise, Reise (2004)



Rammstein - Reise, Reise

Rammstein na myspace

Data wydania: 2004
Gatunek: industrial metal
Kraj: Niemcy


Tracklista:
01. Reise, Reise 04:11
02. Mein Teil 04:32
03. Dalai Lama 05:38
04. Keine Lust 03:42
05. Los 04:24
06. Amerika 03:46
07. Moskau 04:161
08. Morgenstern 03:59
09. Stein Um Stein 03:56
10. Ohne Dich 04:32
11. Amour 04:50


3 lata trzeba było czekać nowy album Rammstein. I niestety po mocarnym "Mutter" muszę powiedzieć, że muzycy średnio się przyłożyli do nagrania nowego materiału.

"Reise, Reise" to już czwarty studyjny album niemieckiej formacji Rammstein - skład personalny się przez ten czas nie zmienił i w tym samy składzie muzycy przysiedli do tworzenia nowego albumu. Ciężkie mieli przed sobą zadanie, bo przebić tak genialny materiał jaki zawierał "Mutter" było niezwykle ciężko. I według mnie nie przebili. Co prawda "Reise, Reise" to bardzo dobry album, ale rozpoczyna póki co krótką erę Rammsteina, którą nazywam "to co po Mutter", można to nazywać różnie, ale jest to pewnego rodzaju kryzys.

Czwarty album jest zdecydowanie mniej elektroniczny niż każdy z poprzednich krążków - czy to minus? Nie wiem, ale od tego zespołu wymagam wiele. I na pierwszy odsłuch może się wydawać, że "Reise, Reise" niewiele ustępuje produkcjom wcześniejszym, ale czy na pewno? Ten album co prawda wylansował kilka hitów takich jak "Mein Teil", "Keine Lust", "Ohne Dich" czy chyba najbardziej rozpoznawalny "Amerika". Według mnie ten ostatni jest bardzo przeciętny i zamiast niego panowie z Rammstein mogli się zająć większym promowaniem numeru "Moskau", który jak głosiła plotka został nagrany razem z rosyjskim Tatu, ale z tego co wiem Viktoria Fersch nigdy z Tatu nie miała nic wspólnego. Ale ten numer na fali popularności rosyjskiego zespołu mógł wypłynąć bardzo wysoko w listach przebojów. Co do pozostałych hitów to muszę przyznać, że są naprawdę na wysokim poziomie - moim zdecydowanym faworytem jest "Keine Lust", które zostało opatrzone bardzo dobrym riffem. Z całego wydawnictwa wyróżniają się jeszcze "Dalai Lama" i "Amour" - głównie z uwagi na ciężar. Pozostałe to zaledwie średnie jak na Rammstein numery, których na którymkolwiek z poprzednich albumów nawet bym nie zauważył.

Podsumowując - mimo tego, że na "Reise, Reise" trzeba było czekać 3 lata to nie wiem czy było warto. Muzyka zespołu została okrojona o elektronikę - co prawda nie całkowicie, ale jej udział został bardzo zminimalizowany. Kilka hitów z tej płyty udało się panom z Rammstein wylansować, ale żaden nie był na tyle wyraźny co te z poprzedniego albumu. Ciężko mi ocenić jakoś ten album, bo tragiczny nie jest, ale jest za to spadkiem formy - stawiam go niżej niż 3 wcześniejsze wydawnictwa.

Ocena: 7,5/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza