sobota, 8 maja 2010

Hearts Fall For Danny Tanner - Unlimited Power:Infinite Brutality (2010)



Hearts Fall For Danny Tanner - Unlimited Power:Infinite Brutality

HFFDT na myspace

Data wydania: 2010
Gatunek: metalcore/deathcore/experimental
Kraj: USA

Tracklista:
01. Unlimited Power: Infinite Brutality 04:01
02. The Manhattan Complex 05:05
03. Teen Dating Violence 04:24
04. Back Alley Prom Night Body Part Roundup 04:16
05. Sucked Off and Eaten Alive 03:40
06. Echoes (Techno Remix) 02:10
07. The Death of Walter Kovaks 04:23
08. Waste of Skin 02:46
09. Axe Got Your Tongue? 03:57
10. Endure and Prevail 04:57

Skład kapeli:
Bobby Stratton - wokal
Bert Connell - gitara
Jeremy Johnson - gitara basowa
Ric Burnett - gitara
Tyran Steedley - perkusja
Lucy Pop - klawisze, żeński wokal

Jest to drugi album tej amerykańskiej formacji. Zadebiutowali w 2009 roku albumem "Dawn Of The Danny", niestety do tej pory nie udało mi się dorwać tamtego albumu. Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości uda mi się nadrobić tą niewielką zaległość. W każdym razie kapela HFFDT jest mieszanką metalcore'a z deathcorem i do tego dorzucają lekkie eksperymenty (głównie zabawy z elektroniką).

Na szczęście "Unlimited Power:Infinite Brutality" do najdłuższych wydawnictw nie należy, więc kilku razowy odsłuch nie jest żadnym wyzwaniem, tym bardziej, że kapela gra w dość ciekawy sposób, ale album raczej za pierwszym odsłuchem nie zaskakuje. Początek tego wydawnictwa jednoznacznie kojarzy mi się ze ścieżką dźwiękową z filmu "Pan Kleks W Kosmosie" - dlaczego? Tutaj zawiniła nieco ta elektronika, bo moje skojarzenie znika w momencie, w którym wchodzi wokal. A album rozpoczyna się od utworu tytułowego. W sumie już tutaj mamy pewne wskazówki jak będzie brzmiała dalsza część tego wydawnictwa. Mniej więcej można powiedzieć, że to najzwyklejszy w świecie mariaż metalcore'a z walcowatym deathcorem, chociaż tych walców nie znajdziemy tutaj w każdym kawałku. Oczywiście nie bez znaczenia jest tutaj elektronika, która w niektórych momentach wychodzi na pierwszy plan. Niespecjalnie mi to przeszkadza, ale po prostu czasami te ataki elektroniki są naprawdę niespodziewane. Z drugiej strony mamy tutaj też trochę klimatu tworzonego przez klawisze - i tak się dzieje chociażby w kawałku "The Manhattan Complex ". Klawisze są tutaj też od czasu do czasu głównym przewodnikiem jeśli chodzi o melodię. Gitary miejscami się gubią, a perkusja mechanicznie poddaje się klawiszom. W niektórych utworach (najbardziej chyba w "Endure and Prevail") objawia się czysty wokal. Dodaje trochę przebojowości i mocno kontrastuje z deathcore'owymi elementami. Ale ten album jest pełen kontrastów - przykładem jest utwór "Teen Dating Violence", który raz jest deathcore'owym walcem, żeby zaraz stać się niemalże melodic metalowym numerem z dużym udziałem klawiszy, tutaj też ma miejsce wtrącanie się czystego wokalu. Jeżeli chodzi o eksperymenty to najwięcej ich można znaleźć w środkowej części albumu - "Back Alley Prom Night Body Part Roundup", "Sucked Off and Eaten Alive" i przede wszystkim "Echoes (Techno Remix)". Przy czym ten ostatni to naprawdę fajna elektroniczna odskocznia. Druga połowa albumu jest zdecydowanie mocniejsza - poza ostatnim kawałkiem, w którym można posłuchać melodyjnych zaśpiewów w refrenie. Wyróżnię jeszcze numer "Axe Got Your Tongue?" - naprawdę fajny klimat.

Album HFFDT nie jest zły, powiedziałbym, że na swój sposób jest bardzo dobry. "Unlimited Power:Infinite Brutality" to obowiązkowa pozycja, ale tylko dla wielbicieli eksperymentów, nie tylko w stylistyce core'owej, ale w ogóle w muzyce. W każdym razie nic tutaj nie odbija się negatywnie na całości, dzięki tym eksperymentom album jest ciekawy, a jak dołączyć do tego czas trwania (niecałe 40 minut) to można dojść do wniosku, że ta młoda kapela nagrała naprawdę dobry materiał. Ta elektronika dobrze się uzupełnia z core'owymi dźwiękami - ale to już nie pierwsza kapela, która próbuje grać w ten sposób. W każdym razie dla mnie ten album jest zdecydowanie dobry, naprawdę fajna mieszanka. Na uwagę zasługują tutaj niemalże wszystkie kawałki, bo w każdym jest coś ciekawego.

Ocena: 7,5/10



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza