poniedziałek, 4 stycznia 2010

Killus - Ectincion (2009)


Killus - Ectincion

Killus na myspace

Data wydania: 17.02.2009
Gatunek: industrial gothic metal
Kraj: Hiszpania

Tracklista:
01. El Día Final
02. Necesito Estar Solo
03. Salvación
04. La Última Inyección
05. El Dolor de Esta Noche
06. Verso 666
07. Destrúyete
08. Extinción
09. Mi Tentación
10. El Juego del Terror
11. Todo lo que Puedes Ser
12. Salvation

I kolejny hiszpańskojęzyczny zespół, ale tym razem ze starego kontynentu. "Extincion" to debiutanckie wydawnictwo hiszpańskiego bandu Killus. Pierwsze co rzuca się w oczy to standardowy image muzyków wchodzących w skład tej formacji - to już chyba pewien standard w tego typu muzyce. W kwestii muzyki słychać, że zespół jako tako wzoruje się na szwedzkim Deathstars. Podobne kompozycje, szukanie przebojowości, ale niestety czegoś im brakuje.

Przechodząc do zawartości "Extincion" - na LP znajduje się 12 kompozycji utrzymanych w różnym tempie. "Salvation" jest jedynym numerem na tym albumie zaśpiewanym w języku angielskim (ale to bonus, który jest po prostu angielską wersją kawałka "Salvacion"), pozostałe utwory to kawałki hiszańskojęzyczne - ma to oczywiście swój urok. Mimo tego, że początkowo wydawało mi się, że panowie rżną z Deathstars to po kilku przesłuchaniach już takiej 100% pewności nie mam. Muzyka jak najbardziej podobna do tej, którą prezentują Szwedzi, natomiast wokal zdecydowanie ostrzejszy. Podczas odsłuchu tego LP miałem momentami wątpliwości, czy na pewno Killus to profesjonaliści - dla przykładu wstęp do utworu "El Doro De Esta Noche", te partie na klawiszach brzmią naprawdę amatorsko. "Verso 666" za to jest utworem, któremu towarzyszą dźwięki, które dla ucha nie są zbyt przyjemne - to tak jakby wstawić jako urozmaicenie, albo raczej uatrakcyjnienie kawałka dźwięki podobne do drapania paznokciami po tablicy szkolnej. Mniej więcej takie odgłosy towarzyszą tej kompozycji, ale dzięki umiejętnemu użyciu basów udało się osignąć coś więcej niż denerwujący numer. Mimo tego, że ten industrialny goth metal nie jest jakoś strasznie skomplikowany, czy chaotyczny to też nie jest specjalnie przebojowy. Jest lekki, owszem, ale brakuje tutaj jakiegoś killera (chociażby jednego). Dlatego albumu można posłuchać, można sprawdzić co też Hiszpanie mają do zaoferowania, ale nie ma co spodziewać się szczególnie wpadających w ucho numerów. Ot poprawny album z indsutrialnym metalem. Jakbym miał go oceniać to jakieś 6/10 bym dał, lekko ponad średnią, ale daleko od rewelacji.

Ocena: 6/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza