poniedziałek, 11 stycznia 2010

Jungle Rot - War Zone (2006)

Jungle Rot - War Zone

Rok wydania: 2006
Gatunek: death metal
Kraj: USA

Tracklista:
01. Victims of Violence
02. Cut in Two
03. Savage Rite
04. They Gave Their Lives
05. Strong Shall Survive
06. Decapitated
07. Ready for War
08. Ambushed
09. Fight for Life
10. Territoriality
11. Killing Spree

Skład:
Dave Matrise - wokal, gitara
Geoff Bub - gitara
James Genenz - gitara basowa
Neil Zacharek - perkusja

W dwa lata po wydaniu swojego najlepszego albumu jakim był "Fueled By Hate" zespół zaskoczył swoich fanów kolejnym materiałem, który finalnie na półki trafił 27 czerwca 2006. Tytuł płyty brzmiał "War Zone", sam tytuł chyba nie był wielkim zaskoczeniem dla wielbicieli Jungle Rot, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że band ten od samego początku tekstowo krążył wokół wojennych klimatów.


Ci, którzy spodziewają się, że Jungle Rot nagle po 12 latach grania oldschoolowego death metalu zacznie grać nagle jakiś avant-garde black metal z elementami jazzu to bardzo się rozczaruje. Amerykanie z Kenoshy dalej wykorzystują doskonale znane z poprzednich albumów patenty przy tym niszcząc prostotą kom pozycji i hipnotycznymi partiami gitarowymi. Forma muzyków jak i wokalisty jak zwykle na najwyższym poziomie. Można się zapytać, ile jeszcze ten zespół będzie grał to samo? A ja odpowiem - oby jeszcze przynajmniej kilka lat. Co prawda w tym momencie zespołów grających oldschoolowy death metal nie brakuje, tym zajmujących się tematyką bitewną też nie jest jakoś strasznie mało, a jednak granie Jungle Rot ciągle mnie cieszy. Sięgając po "War Zone", które przesłonił dość mocno cień jego poprzednika wiedziałem, że spadek formy w przypadku tego bandu nie może wystąpić. Nawet zastanawiałbym się, czy ten band nie przyćmił już jakiś czas temu gigantów sceny death metalowej - dlaczego? Bo każdy z gigantów zaliczył chociaż jedna wpadkę. Natomiast Jungle Rot siedząc w swym opancerzonym czołgiem parli do przodu nie patrząc na stawiane przed nimi przeszkody. "War Zone" można uznać za kolejne bardzo dobre wydawnictwo tej grupy - spokojnie dorównujące poziomem swoim poprzednikom. Oczywiście w niektórych kawałkach słychać bardzo wyraźnie echa poprzednich wydawnictw - np. w utworze "Strong Shall Survive", po prostu za każdym razem mam nieodparte wrażenie, że bardzo podobny numer już znajdował sie na jakimś albumie Jungle Rot. Sam album jest oczywiście dynamiczny, brakuje mielizn, czy chociażby chwili odpoczynku - parcie do przodu eskadrą czołgów niszczącą wszystko co stanie im na drodze - w taki sposób można opisać ten album. Zdecydowanie najlepszym kawałkiem jest "Savage Rite" - w przypadku tej kapeli zawsze najbardziej zapadają mi w pamięć utwory posiadające największą dawkę hipnotycznego transu. I taki właśnie jest ten kawałek. Co prawda stawiam go na równi z zamykającym to wydawnictwo "Killing Spree" - piękny kawałek i do tego chyba najbardziej skomplikowany kompozycyjnie - o ile w ogóle w graniu Jungle Rot można mówić o złożonych kompozycjach.

Dave Matrise i jego wesoła kampania znowu mknie do przodu nie oglądając się na słabych i chorowitych. "War Zone" to kolejny dowód na to, że można grać łupany death metal i wypadać świetnie, chociaż zarzutu wtórności kolejnych wydawnictw Jungle Rot nie można zaprzeczyć, to nie da rady również zarzucić nudy, czy mielizn - materiał składający się na piąty studyjny album Jungle Rot chociaż jest wtórny to jest równocześnie świeży i wciągający. Magia tego zespołu mimo upływu czasu ciągle działa i oby działała dalej.

Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz