poniedziałek, 28 lipca 2014

Koncertowe podsumowanie pierwszego półrocza 2014 (cz. 3)

I ostatnia część tego półrocznego podsumowania, czyli najlepsza dziesiątka koncertów. Co prawda zobaczyłem mniej kapeli niż w tym samym okresie w roku ubiegłym, ale też nie uczestniczyłem w żadnym festiwalu. Mimo tego, że to półrocze wygląda dość skromnie, to jednak uważam, że było dużo bardziej intensywne niż jakikolwiek innych okres koncertowy w moim życiu. Finalna dziesiątka pierwszego półrocza 2014 roku:


10. Slough Feg, Magister Templi, Panzer Fist
03.06.2014, Warszawa, klub Progresja (Noise Stage)

Do samego końca zastanawiałem się, czy koncert Slough Feg w ogóle się odbędzie. Organizacją tej imprezy zajmował się właściciel sklepu Megadisc i widać było, że bardzo mu zależało na tym, żeby wszystko się udało i było tak, jak to sobie zaplanował. Niestety Magister Templi i Slough Feg mieli awarię busa przez co start imprezy mocno się opóźnił. Jako pierwsza zagrała lokalna kapela heavy metalowa, która mocno mnie zaskoczyła. Spodziewałem się strasznej chały i amatorszczyzny, a było naprawdę dobrze. Chłopaki z Panzer Fist grają heavy metal będący wypadkową stylów Manilla Road i Manowar. Słuchać, że dopiero zaczynają swoją przygodę z muzyką na poważnie, ale nie brzmią jak banda amatorów. Na Magister Templi trochę trzeba było poczekać i w sumie było warto. Tutaj była mieszanka heavy metalu z doom metalem. Sam wokalista przypominał mi trochę wrestlera ukrywającego się pod pseudonimem Balls Mahoney (w czasach jego świetności). Ogólnie występ niezły, ale i tak czekałem głównie na Slough Feg. Na nich niestety też trzeba było swoje odczekać, ale było warto, oj było warto. Nigdy specjalnie nie byłem zainteresowany ich muzyką (poza albumem "Ape Uprising!"), ale ten koncert to zmienił. Świetny występ, luźna atmosfera i bardzo dobry kontakt z publicznością. Mam nadzieję, że teraz Michael Scalzi częściej będzie ustalał trasę koncertową obejmującą Polskę.

09. Tides From Nebula, Obscure Sphinx, BeSides
22.03.2014, Warszawa, klub Proxima

Niby gwiazdą tego koncertu mieli być Tides From Nebula, ale jednak dużą część publiczności przyszła, żeby zobaczyć Obscure Sphinx, którzy przebojem wdali się na polską scenę metalową. Kiedy widziałem ich pierwszy raz, a było to 23 listopada 2013 roku, kiedy grali przed Behemothem, wiedziałem tylko tyle, że jest to kapela grająca post-metal z kobietą na wokalu. Wówczas zrobili na mnie świetne wrażenie, a teraz zrobili jeszcze większe. Obscure Sphinx to jedna z najlepszych polskich kapel metalowych. Na żywo są niesamowici, na płyta również. Aż szkoda, że nie zorganizowali jeszcze dużej trasy, której byliby headlinerem, a która przebiegałaby przez cały kraj. W każdym razie rewelacja i oby więcej takich występów. BeSides przed tym koncertem nie znałem, ale brzmieli trochę jak Tides From Nebula. A gwiazda wieczoru w sumie bez zaskoczenia, nie do końca lubię ich granie. Może na krótką metę jest super, ale jak mam tego słuchać przez 90 minut, to niestety robi się nudno. Zdecydowanie najlepszą kapelą tego wieczora było Obscure Sphinx.

08. Five Finger Death Punch, Upon A Burning Body, Pop Evil
12.03.2014, Warszawa, klub Stodoła

FFDP mieli zagrać na Ursynaliach 2013, jednak nie zagrali. Za to przyjechali rok później, żeby pierwszy raz zagrać w Polsce. Wzięli ze sobą dwie niezłe kapele, Upon A Burning Body i Pop Evil. Ta druga formacja może nie wypadła jakoś super, ale ich perkusista (Josh Marunde) skradł całe show. Tak wywijał za zestawem perkusyjny, że aż ciężko było oderwać od niego wzrok. Niestety poza tym "one-man show" niewiele zapamiętałem z występu Pop Evil. Za to Upon A Burning Body to miażdżący deathcore prosto z Teksasu. Muzycy świetnie rozgrzali publiczność przez Five Finger Death Punch. A gwiazda wieczoru wypadła tylko bardzo dobrze. Może to kwestia doboru repertuaru, bo miałem wrażenie, że grali trochę zbyt dużo spokojnych numerów. Ale nie można im odmówić tego, że generują masę energii za sprawą swojego grania. A ta oczywiście udzielała się publiczności.

07. Alcest, Hexvessel, The Fauns
23.01.2014, Warszawa, klub Hydrozagadka

Aż nie chciało mi się wierzyć, że Alcest będą grać w takiej klitce jak Hydrozagadka. A jednak tam zagrali i to nie z byle jakimi kapelami! Hexvessel to dark folkowy/neofolkowy projekt, któremu przewodzi Kvohst (Dodheimsgard, Code, Void, Beastmilk), natomiast The Fauns to przyjemnie grająca kapela również obracająca się w klimatach neofolkowych. O ile pierwszy support zagrał po prostu dobrze, to Hexvessel wypadli zdecydowanie lepiej niż gwiazda wieczoru. Muzycznie było perfekcyjnie, ale prym wiodły niesamowite wokale Kvohsta. Aż nie chciało mi się wierzyć, że jest w stanie tak idealnie śpiewać na żywo. Dlatego też dla mnie gwiazdą wieczoru było właśnie Hexvessel. Jeśli chodzi o Alcest to dużo bardziej podobał mi się ich występ przed Katatonią w 2012 roku. Tam był klimat, gęsty dym i świetny repertuar. Tutaj ze względu na to, że był to koncert promujący album "Shelter", który już nie jest tak dobry jak ich poprzednie wydawnictwa, to i sam dobór kawałków mocno kulał. Owszem trafiły się również ostrzejsze kawałki zabarwione black metalem, ale było ich zdecydowanie zbyt mało.

06. Ghost, Dopelord
25.06.2014, Warszawa, klub Stodoła

To był koncert, którego nie mogłem się doczekać. Co prawda Ghost odwiedził Polskę w zeszłym roku podczas Impact Festival, ale co to za koncert takiej kapeli w dzień? Zero klimatu. Dlatego niecierpliwie czekałem na koncert klubowy i w końcu się doczekałem. Szwedom nie udało się zapełnić całej Stodoły (było sporo miejsca), ale to nawet lepiej, przynajmniej nie było tłoku. Dopelord zagrali w miarę dobrze, chociaż szału nie było. Nie do końca dobrze dopasowani do klimatów Ghost, ale było ok. Natomiast Papa Emeritus II powalił. Świetne mowy pomiędzy kawałkami i bardzo dobrze dobrana setlista. Brakowało kilku numerów, ale przecież nie mogli zagrać wszystkiego. Praktycznie dostałem na tym koncercie wszystko czego się spodziewałem. Jedyny poważny minus to słaby merch Ghosta.

05. Blood Ceremony, Spiders
13.05.2014, Warszawa, klub Progresja (Noise Stage)

Kolejny koncert, na który niespecjalnie się nastawiałem. Blood Ceremony lubię, a ich ostatni album wypadł wręcz rewelacyjnie. Ale nad koncertem co chwila pojawiały się czarne chmury (niczym nad występem Jex Thoth w 2013 roku). Ostatecznie polska kapela Octopussy nie zagrała i scena należała do Spiders i Blood Ceremony. Tych pierwszy niespecjalnie znałem przed koncertem, ale zrobili na mnie ogromne wrażenie. Kapela gra staromodnego hard rocka i potrafi robić to rewelacyjnie. Ze sceny płynęła masa energii i aż szkoda było, kiedy kapele musiała opuścić scenę i ustąpić ją gwieździe wieczoru. Natomiast występ Blood Ceremony to była prawdziwa magia. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Mam wrażenie, że Alia z kumplami wypadła lepiej niż Jex Thoth rok wcześniej grając w Fonobarze.

04. Blaze Bayley, Nonamen, Divine Weep
25.03.2014, Warszawa, klub Progresja (Noise Stage)

Wielokrotnie słyszałem, że Blaze na żywo jest po prostu słaby. Nie daje rady tak dobrze śpiewać jak na wydawnictwach studyjnych. Dlatego nie nastawiałem się specjalnie na ten koncert, ale oczywiście chciałem zobaczyć byłego wokalistę Iron Maiden, tym bardziej, że bardzo cenię album "The X-Factor". Poza tym lubię kilka solowych albumów Blaze'a. Pozostałych kapel nie znałem, ale Divine Weep zrobili na mnie pozytywne wrażenie, Nonamen też nie wypadli źle, ale czegoś ewidentnie im brakowało. Natomiast Blaze swoim występem zadał kłam wszelkim plotkom, jako by słabo wypadał na żywo. Zarówno jego numery z solowej kariery, jak i te znane z albumów Iron Maiden wypadły świetnie. I mimo tego, że tłumów tego dnia w Progresji nie było, to można było się świetnie wybawić. Zresztą Blaze jest tak sympatycznym gościem, że naprawdę nie da się źle bawić podczas jego występu. Taką niespodzianką było nieoczekiwane pojawienie się dwóch muzyków Sabaton (Joakim Broden i Par Sundstrom).

03. Royal Republic
30.01.2014, Warszawa, klub Hybrydy

Royal Republic zakochali się w Polsce, to niemal pewne. Od 2012 odwiedzają nasz kraj co roku. W 2012 roku widziałem ich w Hydrozagadce, gdzie zebrali niedużą publiczność. W 2013 potężne żniwo fanów na Ursynaliach ratując ostatni dzień imprezy. Za to w 2014 roku wypełnili klub Hybrydy. I jedno mogę powiedzieć - z roku na rok Szwedzi są coraz lepsi. Tym razem przyjechali z trochę innym materiałem i w zdecydowanie szerszym składzie. Ale nadal Adam sypał żartami i wyśmiewał się ze swoich kolegów z zespołu. Rozczarowani występem Royal Republic mogli być tylko ci, którzy nie wiedzieli, że idą na koncert promujący akustyczną epkę Szwedów nagraną razem z The Nosebreakers.

02. Architects, Stray From the Path, Northlane, More Than Life
28.03.2014, Warszawa, klub Proxima

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem, że Architects znowu wpadają do Warszawy to obszedłem się z tym, jakby nie działo się nic niezwykłego. Wszak za tą brytyjską kapelą nigdy nie szalałem. Jednak po zapoznaniu się z "Lost Forever // Lost Together" zdałem sobie sprawę, że nie mogę odpuścić koncertu Architects. Tym bardziej, że wspierać ich mieli goście ze Stray From The Path, Northlane i nieznanego mi jeszcze More Than Life. Tych pierwszy poznałem na kilka miesięcy przed koncertem i totalnie wsiąkłem w ich muzykę przypominającą Rage Against The Machine. O ile występ More Than Life był średni z powodu problemów ze strojeniem gitary, to Northlane wypadli bardzo dobrze. Australijczycy porwali publiczność, chociaż dla mnie najważniejsze dopiero miało nadejść. Nie wszyscy dobrze się bawili na Stray Away From The Path, ale mnie porwali momentalnie. Wymęczony postanowiłem na Architects po prostu sobie postać, ale jak Brytyjczycy zaczęli grać to czym prędzej poleciałem pod scenę. To był jak na razie najlepszy metalcore'owy koncert 2014 roku.

01. Kataklysm, Krisiun,  Fleshgod Apocalypse
06.02.2014, Warszawa, klub Proxima

Z wyborem tego najlepszego koncertu pierwszego półrocza 2014 roku miałem spory problem. Ostatecznie padło na skład Kataklysm/Krisium/Fleshgod Apocalypse. I w dużej mierze chodzi właśnie o line-up. Naprawdę rzadko się zdarza, żeby wszystkie kapele danego wieczora mi odpowiadały. Tutaj organizator trafił w 10. Chociaż zamiast Kataklysm wolałbym Ex Deo, to i pierwotną formacją Kanadyjczyków nie pogardziłem. I można narzekać, że Fleshgod Apocalypse mieli małą publiczność, albo, że nagłośnienie było słabe. Ale i tak wypadli świetnie, podobnie jak Kataklysm. Jednak ten wieczór należał do death metalowej brazylijskiej bandery o nazwie Krisiun. Kto słyszał ten zespół tylko na płytach ten nie zna ich prawdziwego potencjału. Publiczność po prostu została zmieciona.

Łącznie udało mi się zobaczyć 57 kapel i uczestniczyć w 30 koncertach. Kapele, które miałem okazję widzieć na żywo w ciągu pierwszego półrocza 2014: Amon Amarth, Being As An Ocean, BeSides, Black Label Society, Bracia Figo Fagot, Bullet, Bullet For My Valentine, Callejon, Chainsaw, Clannad, coldrain, Counterparts, Cult Of Luna, Degial, Dropkich Murphys, Exlibris, Five Finger Death Punch, Frontside, Gary Numan, God Seed, Gorgoroth, Gorguts, Hundredth, Hypnos, Lord Dying, Magister Templi, Manowar, Mayhem, Merrimack, Messenger, Minetaur, MoLly malone's, Night Mistress, Obscure Sphinx, Panzer Fist, Paul Di'anno, People Of The Haze, Polar, Pop Evil, Primal Fear, Red Fang, Retrospective, Riverside, Scarlet Skies, Scream Maker, Slough Feg, SteelFire, The Fauns, The Shrine, Tides From Nebula, Upon A Burning Body, Virgin Snatch, Vital Remains, Voidhanger, Watain, Within Temptation, Xposure.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza