poniedziałek, 19 lipca 2010

Empty Playground - Under Dead Skin (2010)



Empty Playground - Under Dead Skin

Empty Playground na myspace

Data wydania: 26.03.2010
Gatunek: industrial death metal
Kraj: Polska

Tracklista:
01. Godless
02. Exit Room 1
03. What`s Inside Me
04. Enter Room 3
05. Morning of the Beast
06. Enter Room 4
07. C.O.H.F.
08. Exit Room 4
09. Rage
10. Enter Room 6
11. God is Testing You
12. Enter Room 7
13. All I Have
14. Enter Room 8
15. We illuminate
16. Enter Room 9
17. D.E.V.I.L.
18. Enter the Great Hall
19. Stones & Styx

Empty Playground to młoda poznańska formacja, która swoją przygodę ze sceną metalową rozpoczęła w 2004 roku i do tej pory miała na swoim koncie dwie epki - jedną wydaną w 2008 roku, a drugą w 2010 ("Make the Pain Go Away" ukazała się wyłącznie na winylu). Rok 2010 to ważne wydarzenie dla tej kapeli grającej death metal z elementami innych ekstremalnych gatunków metalu wspomaganych dodatkowo przez elektronikę - 26 marca 2010 roku za sprawą Witching Hour został wydany debiutancki album tej kapeli pod tytułem "Under Dead Skin".

Album rozpoczyna się dość spokojnie - otwiera go krótki fragment dialogu z filmu "The House Of 1000 Corpses". Zresztą w trakcie trwania numeru "Godless" będziemy mieli niejednokrotnie okazję usłyszeć fragmenty pochodzące z tego filmu. I pierwsze co się rzuca w uszy podczas kolejnego odsłuchu tego numeru to fakt, że wokalista nie zawsze ryczy w rytm muzyki, ale nie jest to akurat wielka przeszkoda, która by uniemożliwiała odsłuch "Under Dead Skin", czy też sprawiała, że nie ma się ochoty na dalsze obcowanie z tym albumem. Pierwszy kawałek daje również znać na temat tego co ten band gra - nowoczesny death metal wspierany przez elektronikę. Prawdę mówiąc jak teraz tego słucham to mam wrażenie, że ten band to polski odpowiednik francuskiego Sideblast. W podobny sposób użyto wstawek, samo brzmienia, jak i łamańce są bardzo podobne do tych, które można było usłyszeć na "Flight Of A Moth".

Wracając do albumu "Under Dead Skin" - numerów na tym wydawnictwie jest aż 19, co nie znaczy wcale, że jest on na siłę wydłużany. Faktycznie utworów jest 10, pozostała dziewiątka to przerywniki, które mają pomóc słuchaczowi wczuć się w klimat horroru, który serwują chłopaki z Empty Playground. Trzeba też zaznaczyć, że muzycy tej polskiej młodej kapeli są pasjonatami filmów grozy. Przemawia za tym nie tylko fakt użycia wstawek z horrorów w każdym z utworów, ale to, że w książeczce (a tak naprawdę na "rozkładówce") zaznaczone jest, z jakich filmów pochodzą konkretne wstawki. I tak mamy tutaj prawdziwą plejadę szlagierów takich jak "Bram Stokers Dracula", "The Chainsaw Massacre", "The Exorcist", "The Shining", "The Prophecy" czy też wspomniany wcześniej "The House Of 1000 Corpses". To oczywiście nie wszystkie horrory, których fragmenty zostały wykorzystane na tym albumie. No, ale nie tylko na tych smaczkach opiera się debiutanckie wydawnictwo Empty Playground.

Jak już wspomniałem muzyka jest skierowana w stronę nowoczesnego death metalu z elementami elektroniki, ale da się też zauważyć elementy black metalu, który nieśmiało co chwila mruga okiem do słuchacza. Tego wydawnictwa można słuchać na dwa sposoby - świetnie sprawdza się jako tło przy wykonywaniu jakichś zadań, ale kiedy skupić się na odsłuchu to odkrywa się nowe rzeczy, które umykały podczas pobieżnego odsłuchu. Wówczas okazuje się, że w skład kapeli wchodzi naprawdę dobry wokalista, którego mimo ostrego growlu w bardzo łatwy sposób można zrozumieć. Inną sprawą jest w pełni profesjonalny miks, który niektórym może kojarzyć się wręcz z plastikiem, czy atmosferą szpitalną. Zakładam, że to zamierzony chwyt, który jest również wypadkową użycia elektroniki do wspomagania gitar i perkusji.

Przydałoby się wymienić jakieś wyróżniające się utwory - tych nie brakuje. Zdecydowanym numerem jeden jest dla mnie "God Is Testing You", w którym proste jak budowa cepa riffy niszczą wszystko na co napotkają, ale nie można mówić w przypadku tego albumu o prostych kompozycjach, te często są bardzo złożone co dodaje dodatkowego smaczku tej płycie. Na drugim miejscu stawiam utwór "D.E.V.I.L.", którego można było posłuchać jeszcze przed premierą albumu na myspace zespołu i to właśnie ten kawałek skłonił mnie do zakupu debiutanckiego wydawnictwa Empty Playground. Co w nim takiego niezwykłego? Ano właśnie okazuje się, że nic. Jest to po prostu niezwykle udana mieszanka death/thrashu z elektroniką i wstawkami z horrorów, konkretnie z filmu "Nightbreed". Trzecie miejsce zajmuje "Rage", który jest wyposażony w niezwykle irytującą, piszczącą gitarę, która wierci dziury w mózgu. W tym numerze wokalista przedstawia swoje umiejętności growlu w pełnej krasie. Czwarte miejsce na podium należy do dziwacznego "C.O.H.F." - chyba najbardziej złożony utwór na całym albumie, prawdziwa mieszanka wszystkiego tego, co składa się na to wydawnictwo. Można powiedzieć, że to taka synteza całego "Under Dead Skin". Pozostałe niewymienione tutaj numery nie są wcale gorsze - wręcz przeciwnie, ten album jest naprawdę niezwykle równy, co sprawia, że staje się bardzo atrakcyjny. Szkoda jednak, że Empty Playground to kapela naprawdę słabo promowana, bo jeśli dalej będą tak grać to za jakiś rok, czy dwa będą czołówką polskiej sceny metalowej, czego im oczywiście życzę. Ale jeszcze na sam koniec chciałbym wyróżnić numer zamykający ten album. Rozpoczyna go "Jesień" z repertuaru Vivaldiego puszczana na jakimś starym adapterze, później pojawiają się krzyki kobiety i wkracza masakrycznie wolna gitara i równie przygniatający wokal. W trakcie numeru pojawiają się również jęki kobiety, ale to nie one stanowią o sile utworu "Stones & Styx", ale właśnie ten przygniatający klimat, który tworzy niesamowicie brudną atmosferę. Dopiero gdzieś od połowy utwór zaczyna nabierać tempa, które pod koniec znowu jest zatracane i wracamy do początkowego powolnego młócenia.

Podsumowanie będzie krótkie - to jeden z najlepszych death metalowych albumów jakie miałem okazję usłyszeć w tym roku, piszę to nie tylko jako wielbiciel horrorów, ale również jako wielbiciel oldschoolowego death metalu, którego tutaj nie ma. Nowoczesny death metal jest dla mnie raczej mało ciekawą propozycją, natomiast Empty Playground zdecydowanie sprawili, że poprawiło się moje zdanie na temat tego gatunku (w sensie nowoczesnego death metalu). "Under Dead Skin" polecam wszystkim tym, którzy lubują się w mieszankach ekstremalnych gatunków metalowych z death metalem na czele. Przyjemnej rzezi.

Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz