Jak co roku swoje podsumowanie zaczynam od największych rozczarowań płytowych. I tak jak to zwykle bywa w poniższym anty-topie biorę pod uwagę wyłącznie wydawnictwa, z którymi faktycznie wiązałem jakieś nadzieje (mniejsze, bądź większe, ale zawsze jakieś). W związku z tym nie znajdziecie tutaj wydawnictw młodych kapel, czy debiutów (tak się złożyło, że nie ma nawet debiutów super-grup). Jeśli miałbym jakoś ocenić rok 2015 pod kątem rozczarowań, to chyba w niczym szczególnym nie różnił się od lat poprzednich. Tak jak w 2014, 2013, czy 2012 bez większych problemów udało mi się zebrać 10 największych rozczarowań. I taka mała uwaga, jeżeli jakaś słaba płyta nie znalazła się w poniższym zestawieniu to oznaczać może tyle, że nie wiązałem z nią żadnych nadziei (idealnym przykładem tego może być album All That Remains).
