wtorek, 24 maja 2011

Eternal Lord - Blessed Be This Nightmare (2008)

Eternal Lord - Blessed Be This Nightmare
Eternal Lord na myspace

Data wydania: 2008
Gatunek: deathcore/metalcore
Kraj: UK

Tracklista:
01.     Hot to Trot     01:01
02.     Get to Fuck     03:36
03.     Set Your Anchor     03:50
04.     Wasps     03:12
05.     All Time High     04:15
06.     I, The Deceiver     04:39
07.     The Damned     03:41
08.     Amity     03:04
09.     O' Brothel, Where Art Thou     03:34
10.     Ten Forty Five     03:05    
11.     Blessed Be This Nightmare 03:06

Skład zespołu:
Ed Butcher - wokal
Chris Gregory - gitara
Shaun Zerebecki - gitara
Nick Gardner - gitara basowa
Stu Mckay - perkusja

Eternal Lord to brytyjska kapela, która powstała w 2005 roku. Swoje pierwsze wydawnictwo band wydał w 2006 roku - była to epka self-titled. Niestety do tej pory jej nie słyszałem, ale z opinii, które znalazłem w sieci na jej temat to raczej nie składał się na nią zachwycający materiał. Debiutancki album kapela wydała w marcu 2008 roku - "Blessed Be This Nighmare". Niedługo po tym z formacji odszedł perkusista, następnie wokalista, a pozostałych trzech muzyków postanowiło zawiesić działalność kapeli i założyli formację We Stare At Mirrors - do tej pory ich jedynym wydawnictwem jest epka"Upheaval" nagrana w 2009 roku.

Wracając do Eternal Lord - na szczęście ta brytyjska kapela pozostawiła po sobie solidny ślad w postaci albumu "Blessed Be This Nightmare", na który składa się niespełna 40 minut deathcore'a z elementami metalcore'a. Pamiętam kiedy pierwszy raz uruchomiłem ten album, a później postanowiłem czegoś dowiedzieć się o tej kapeli - kiedy spojrzałem na zdjęcie Eternal Lord to aż złapałem się za głowę. Muzycy wchodzący w skład tego bandu wyglądali jak dzieci, ale ich materiał zawarty na debiutanckim albumie po prostu niszczył tak samo z każdym odsłuchem. Co prawda "Blessed Be This Nightmare" nie zawiera jakiegoś rewolucyjnego materiału, ani szczególnie świeżego, jednak kryje się tutaj coś więcej niż w standardowych deathcore'owych wydawnictwach. Niby pierdolnięcia są takie jak gdzie indziej, wokale też niczym specjalnym się nie wyróżniają - kluczem do sukcesu tego materiału są kompozycje, które można nazwać nieco połamanymi (zwłaszcza jeśli chodzi o partie gitarowe), ale mimo tego nawet wielokrotny odsłuch debiutu Eternal Lord nie męczy. Kiedy teraz słucham takich numerów jak "I, The Deceiver" to od razu budzą się we mnie skojarzenia z Onward To Olympas - bardzo podobne podejście do mieszania elementów agresywnych i spokojnych/melodyjnych. Przy czym od razu zaznaczam, że w przeciwieństwie do Onward To Olympas nie usłyszymy tutaj czystych wokali (ewentualnie hardcore'owe chórki). Ten album jest w ogóle wypakowany świetnymi melodiami gitarowymi - ale nie przesłodzonymi, wręcz idealnie pasującymi do pierdolnięć - tutaj natomiast na myśl przychodzi mi drugi album A Plea For Purging, na którym zastosowano podobne rozwiązania. Idealnym przykładem takiego podejścia jest tutaj przedostatni kawałek znajdujący się na "Blessed Be This Nightmare" - czyli "Ten Forty Five". Wielka szkoda, że ta formacja się rozpadła, bo po nagraniu takiego materiału rokowała bardzo dobrze na przyszłość. Chociaż z drugiej strony mogło być również tak, że po świetnym pierwszym albumie kapela zatraciłaby się w próbach przeskoczenia "Blessed Be This Nightmare" i wypuszczała by same gnioty, które niczym szczególnym by się nie wyróżniały - jednak naiwnie wierzę w to, że jednak utrzymywali by poziom debiutu. W każdym razie wielbiciele nietuzinkowego deathcore'a powinni zapoznać się z tym albumem (o ile go jeszcze nie znają), bo jest to dowód na to, że ten typ muzyki może być zarówno ostry, ciężki i walcowaty, ale też nie musi stronić od melodii, które są dużym urozmaiceniem.

Jeszcze raz to podkreślę - wielka szkoda, że Eternal Lord już nie ma. Ważne jednak, że pozostawili po sobie świetny album, do którego można wracać i wracać. Wydawnictwo niby pełne skrajności - wszak można dojść do wniosku, że melodie i napierdalanie się ze sobą gryzą. Jednak tutaj (jak i w przypadku Onward To Olympas, czy A Plea For Purging) okazuje się, że obydwie te rzeczy się nie wykluczają, ale można je "zmusić" do współpracy, co daje finalnie bardzo zadowalający efekt końcowy. Ostry i melodyjny - taki jest właśnie ten album. Na "Blessed Be This Nightmare" nie usłyszymy melodyjnych wokali, ale wyłącznie ryki i growle. Debiutanki album Eternal Lord to niespełna 40 minut ostrego, ale i melodyjnego grania, które zapewne spodoba się zarówno wielbicielom metalcore'a, deathcore'a, jak i mdm.

Ocena: 8,5/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza