piątek, 31 grudnia 2010

Children Of Bodom - Are You Dead Yet? (2005)

Children Of Bodom - Are You Dead Yet?
Children Of Bodom na myspace

Data wydania: 2005
Gatunek: power metal with harsh vocals/mdm
Kraj: Finlandia

Tracklista:
01.    Living Dead Beat    05:03
02.    Are You Dead Yet?    03:56
03.    If You Want Peace... Prepare for War    03:57
04.    Punch Me I Bleed    04:51
05.    In Your Face    04:12
06.    Next in Line    04:19
07.    Bastards of Bodom    03:25
08.    Trashed, Lost & Strungout    04:02
09.    We're Not Gonna Fall    03:17

Skład:
Alexi Laiho - wokal, gitara
Roope Latvala - gitara
Henkka Blacksmith - gitara basowa
Janne Warman - klawisze
Jaska Raatikainen - perkusja

W 2003 roku Children Of Bodom (dalej CoB) nagrało album "Hate Crew Deathroll", który przez niektórych jest uważany za ostatni porządny album tej fińskiej formacji. Czy miało na to wpływ odejście z kapeli gitarzysty Alexandra Kuoppala? Śmiem wątpić, zresztą dla mnie wspomniany album nie był ostatnim tchnieniem tej formacji. Nowym gitarzystą CoB został znajomek Laiho z Sinergy, Roope Latvala. Czy to on tchnął nowego ducha w Dzieciaki? Ciężko powiedzieć, ale faktem jest to, że zespół się nieco zmienił na przestrzeni lat i pomiędzy "Hate Crew Deathroll", a "Are You Dead Yet?" jest duża przepaść.


Na okładce tradycyjnie kosiarz, ale jakby odmieniony, bardziej współczesny, nieco podrasowany. Można by rzec, że nowoczesny. Z drugiej strony ów zakapturzony mężczyzna wygląda jakby wyjęty z horroru o charakterze paradokumentalnym kręconym kamerą przemysłową. Ale to nie okładka jest najważniejsza, to muzyka ma się bronić i udowadniać każdorazowo, że ludzie, którzy początkowo skreślili ten band są w błędzie. Zmianę w muzyce CoB  słychać już w pierwszym kawałku - "Living Dead Beat". Kawałek z początku elektroniczny, co jest zasługą Warmana, później wchodzą jakby cięższe niż dotąd gitary. Zmienione zostało brzmienie, zdecydowanie chłopaki znad jeziora Bodom dociążyli swoją muzykę. Ale harsh Alexiego pozostał taki jaki był, i jak zwykle refreny wpadają w ucho, a gitary tną przy samej ziemi, ale też skutecznie do niej przygniatają (riffy). Ale to nie "Living Dead Beat" jest ozdobą tego wydawnictwa. Zdecydowanie przodują tutaj takie hiciory jak "If You Want Peace... Prepare For War" (tutaj współpraca pomiędzy gitarowymi riffami i plumkaniem na klawiszach przybrało zupełnie nową jakość), "In Your Face" (dla mnie jeden z największych hitów CoB, który stawiam niemalże na równi z "Downfall" i "Everytime I Die" - po prostu kawałek magiczny, ale jednocześnie niszczący), "Next In Line" (niewiele ustępujący poprzednikowi, utwór niezwykle wkręcający, jak złapie to już nie puszcza - ogromna zasługa refrenu i ciężkich, brudnych partii gitarowych, do tego jak zwykle świetna solówka), "Bastards of Bodom" (wysunięty na przód bas otwiera ten utwór, a później jest jakby elektronicznie, wchodzą znane ze starych czasów melodyjne gitary, a Alexi jak zwykle niezmienny), "Trashed, Lost & Strungout" (singlowy utwór, który jako pierwszy pozwalał się wczuć w klimat "Are You Dead Yet?", lepszej zapowiedzi kapela nie mogła wybrać - kolejnym singlem był niszczący "In Your Face". A sam kawałek ciężki, melodyjny i wpadający w ucho - zwłaszcza te zduszone krzyki Alexiego). Nie mogę też nie wspomnieć o utworze tytułowym, czyli po prostu "Are You Dead Yet?", do którego powstał dobry klip w klimacie horroru. Sam numer też całkiem niezły chociaż słabszy od tych, które wymieniłem powyżej - jest jakiś taki zbyt spokojny, trochę nie to tempo. To czego mi tutaj brakuje to dwóch świetnych coverów, które pojawiły się na singlu "Trashed, Lost & Strungout" - czyli "She Is Beautiful" Andrew W.K. i "Bed Of Nails" Alice Cooper, zamiast tych świetnych numerów fani dostali na edycji rozszerzonej niby jajcarski "Oops! I Did It Again" Britney Spears i "Talk Dirty To Me" Poison. Jednak te covery z pierwszego singla zdecydowanie lepsze, tym bardziej, że niektórzy zapewne na tyle zainteresowali się "She Is Beautiful", że poszperali nieco i może trafili na album "Get Wet" Andrew W.K.

"Are You Dead Yet?" to już inne Children Of Bodom, może nie tak inne jak na "Blooddrunk", ale w każdym razie inne niż na "Hate Crew Deathroll", czy wcześniej. Mocniejsze brzmienie, więcej brudu, trochę nowoczesnych myków (typu przestery, gitary wyłaniające się z oddali), jedynie Alexi pozostał niezmienny. I przy tym albumie już zapewne starzy wyjadacze zaczęli kręcić nosem, że to nie jest już ta kapela co kiedyś - a ja powiem tak - pewnie, że to nie ta kapela co kiedyś. CoB poszli z duchem czasu i unowocześnili swoją muzykę o lepsze brzmienie, dociążyli gitary. Co prawda nie wszystko jest tutaj perfekcyjne, ale na pewno nie brakuje energii, wpadających w ucho numerów, czy niszczących solówek. Dla mnie to jeden z najlepszych albumów Children Of Bodom.

Ocena: 8/10


Children Of Bodom - In Your Face

Children Of Bodom - Are You Dead Yet?

Children Of Bodom - Trashed, Lost & Strungout

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza