czwartek, 9 marca 2017

Popsysze - Kopalino (2017)

Popsysze - Kopalino

Data wydania: 11.02.2017
Gatunek: alternative rock/experimental rock
Kraj: Polska

Tracklista:
01. Kopalino
02. Linia numer osiem
03. Pobrzeże
04. Jądro ciemności
05. Kasieńka
06. Wieje Wiatr
07. Kurhan
08. Słońce
09. Powiedz co widziałeś
10. Latarnia

Skład:
Jarosław Marciszewski – gitara, gitara akustyczna, perkusja, elektronika, wokal
Jakub Świątek – perkusja, elektronika, wokal
Sławomir Draczyński – gitara basowa, gitara, perkusja

Zabierając się za odsłuch płyty "Kopalino" kompletnie nie wiedziałem, co mnie czeka. Wszak nigdy wcześniej nie dane mi było słyszeć o kapeli Popsysze. Nazwa jest tak charakterystyczna, że na pewno bym ją zapamiętał, gdyby ktoś wcześniej mówił mi o tej formacji. To, co wiedziałem o płycie "Kopalino" przed jej odpaleniem, to fakt, że muzycy Popsysze, podobnie do recenzowanego niedawno debiutu kapeli Varmia, rejestrowali swój materiał w spartańskich warunkach. Z tymże tutaj odbyło się to w domku letniskowym we wsi Kopalino, a nie w starej szopie nad rzeką.


Popsysze to trzyosobowa formacja pochodząca z trójmiasta. Grupa powstała w 2008 roku i zadebiutowała w 2012 roku pełnym albumem zatytułowanym "Popstory". Trzy lata później grupa nagrała "Popsute", a 11 lutego 2017 roku do uszów słuchaczy zaczęły trafiać dźwięki zamknięte na płycie zatytułowanej "Kopalino". I tak, nie spodziewałem się, że będę chciał napisać o tym wydawnictwie, od razu pomyślałem, że to przecież nie moja bajka, kompletnie nie moje granie. Pfff, jakiś tam alternatywny rock. Jednak zdecydowałem się sprawdzić, co tam znajduje się na "Kopalino", przecież w każdym momencie mogę ten album wyłączyć. Na płycie znalazło się dziesięć kompozycji, które łącznie dają niemal 50 minut muzyki. Album otwiera kawałek tytułowy, który brzmi jak mocno rozciągnięte intro. Trwa 6 minut. To naprawdę długie intro. Delikatne rockowe granie, wręcz post-rockowe wsparte elementami elektroniki. Przyjemny numer, po którym następuje dziwnie przebojowy "Linia numer osiem" i tutaj już trzymałem palec na przycisku "stop". Dlaczego? Bo sama kompozycja, zwłaszcza w momencie pojawienia się wokalu skojarzyła mi się z twórczością grupy Penny Lane (zwłaszcza z pierwszej płyty). O ile jeszcze dziesięć lat temu takie granie do mnie przemawiało (a przynajmniej mogłem go słuchać bez uczucia zażenowania), tak teraz z miejsca mnie odrzuca. Jednak zdecydowałem się zaczekać, dać szansę Popsysze i sprawdzić jeszcze chociażby jeden utwór. Traf chciał, że padło na "Pobrzeże", który jest kompozycją instrumentalną. I w tym bardzo przyjemnym numerze dosłuchałem się elementów, które muzycznie łączą stylistykę obraną przez trójmiejskie trio z twórczością belgijskiej kapeli Creature With The Atom Brain. Czuć tutaj elementy tego samego szaleństwa, tej nieprzewidywalności. I ta niesamowicie brzmiąca gitara, która tak przemawiała do mnie na albumie "Night of the Hunter" znalazła się również w kawałku "Pobrzeże". To był dla mnie znak, że kapeli Popsysze nie mogę zlekceważyć i wręcz powinienem dosłuchać do końca płyty "Kopalino".


Niestety w kolejnych numerach znowu pojawia się wokal, który jest niezwykle delikatny i gdyby dodać do niego trochę przesterów, to byłby idealnym uzupełnieniem linii melodycznej. Jednak można się do niego przyzwyczaić i przy drugim, czy trzecim przesłuchaniu zawartości "Kopalino" przestaje wadzić. W dalszych kompozycjach znowu bez problemu wyczuwałem te elementy grania w stylu Creature With The Atom Brain, ale muzycy Popsysze jednak w swojej twórczości nie posuwają się do takiego chaosu twórczego, jaki stosuje grupa prowadzona przez Aldo Struyfa. Chociaż czasami i w muzyce Popsysze ten chaos próbuje się przebić, przynajmniej zaznaczyć swoją obecność. Ciekawostką jest fakt, że niemal cały materiał zawarty na nowej płycie trójmiejskiego trio został skomponowany przez tydzień, kiedy muzycy przebywali w ośrodku wypoczynkowym w pomorskiej wsi Kopalino. Ewidentnie zauroczeni okoliczną przyrodą starali się utrwalić jej piękno za pomocą muzyki. I jestem przekonany, że ta sztuka im się udała. Numery zawarte na tym wydawnictwie są naprawdę przyjemne, delikatne i bardzo klimatyczne. Prawdziwą wisienką na torcie jest 10-minutowy kawałek "Latarnia". To kompozycja zarówno lekka i przyjemna, jak i ostra, chaotyczna, wręcz wwiercająca się w głowę. To numer, w którym z uwagi na dość długi czas trwania muzycy mogli zawrzeć pełne spektrum emocji. Dzięki temu mamy wręcz sielski początek i zakończenie, a w środku... Może inaczej. Słuchają tego numeru miałem przed oczami dwa zielone pastwiska, a pomiędzy nimi gradobicie, trąbę powietrzną, burzę, itp. Tak mniej więcej wygląda "Latarnia". Jedyną kompozycją, która mi tutaj nie pasuje i rujnuje sielski obraz piękna przyrody jest "Linia numer osiem". To kawałek będący zupełnym przeciwieństwem wszystkich zawartych tutaj utworów.


"Kopalino" to niezwykła płyta, która mimo tego, że powstała w zaledwie tydzień to sprawia wrażenie świetnie przemyślanego materiału. Popsysze to kapela, której na pewno muszę się lepiej przyjrzeć, a wszystko to za sprawą elementów znanych mi z twórczości Creature With The Atom Brain, które specjalnie, bądź przypadkowo znalazły się również na najnowszym wydawnictwie trójmiejskiego trio. "Kopalino" to przede wszystkim delikatne rockowe granie, które momentami zahacza o post-rockową transowość, a za chwilę uderza w chaos kojarzący się z noise rockową stylistyką. Instrumentalnie jest to materiał niezwykle udany. Głównym problemem tego wsydawnictwa są partie wokalne, których mogłoby po prostu nie być, ewentualnie aż proszą się o jakiś lekki przester, jakiś brud, cokolwiek. "Kopalino" to na pewno nie jest materiał dla wszystkich, ale wielbiciele post-rocka, alternatywnego rocka i tym podobnych, raczej lekkich klimatów powinni znaleźć tutaj wiele przyjemnych dla siebie elementów.

Ocena: 4+/6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza