czwartek, 24 września 2015

Prosto z półki: Across The Sun - Before the Night Takes Us (2011)

Across The Sun - Before The Night Takes Us

Data wydania: 15.03.2011
Gatunek: progressive metal/metalcore
Kraj: USA

Tracklista:
01. Tipping the Scales
02. Song for the Hopeless
03. Seasons
04. Descent & Discovery
05. Ghost of Grandeur
06. Before the Night Takes Us
07. A Moment of Clarity
08. Blessing in Disguise
09. In the Face of Adversity
10. Belay My Judgment

Skład:
Brandon Davis - wokal
Sam Hafer - gitara
John Malloy - gitara basowa
Alan Ashcraft - perkusja
Shane "The Brain" Murray - klawisze

Pierwszy raz na ten album natknąłem się w 2011 roku i co prawda nie został on ze mną na długo, ale zapamiętałem bardzo charakterystyczną okładkę i to, że naprawdę dobrze mi się słuchało zawartości "Before The Night Takes Us". Przy okazji tegorocznej wycieczki na Wacken w kontenerku z płytami za 5 euro znalazłem właśnie tę płytę i nie wahałem się nawet chwili przed zakupem. Ale przechodząc do sedna sprawy, "Before The Night Takes Us" to debiutancki i póki co jedyny pełny materiał amerykańskiej formacji Across The Sun, która swoją przygodę z muzyką zaczęła w 2004 roku (na koncie mają również trzy epki).


Wydany w 2011 roku materiał to wybuchowa mieszanka metalcore'a i progresywnego metalu z przewagą tego drugiego. Na całość składa się 11 utworów dających łącznie 41 minut muzyki. To co jest najlepsze na tym wydawnictwie, to partie wokalne Brandona Davisa. Jest świetny w core'owym ryku, ale jego prawdziwy talent ujawnia się w czystych partiach. W niektórych numerach to on prowadzi cały kawałek, a muzyka dopasowuje się do jego wokalu. Kiedyś sporo zamieszania na jednym z polskich for metalowych zrobiła fińska formacja Kiuas, tam również wokalista grał pierwsze skrzypce i to on w dużej mierze przyciągał do twórczości wspomnianej grupy. Dlaczego o tym wspominam? Bo czyste partie Davisa bardzo kojarzą mi się z melodyjnymi wokalami Ilji Jalkanena (który też potrafił ryknąć, kiedy trzeba było). Nie są to oczywiście barwy identyczne, ale bardzo zbliżone. W śpiewie Davisa można też doszukać się podobieństw do Mike'a Semesky'ego (ex-The Haarp Machine, Rest Among Ruins, Raunchy, Indicators). Jeszcze gdzieś tam błąkają mi się po głowie skojarzenia z niesamowitym śpiewem Arno Mensesa (ex-Sieges Even, Subsignal). To wokal czaruje w twórczości Across The Sun najbardziej, ale świetną robotę wykonuje również klawiszowiec. Shane Murray idealnie wstrzeliwuje się ze swoimi partiami, nie zagłusza wokalu, nie próbuje walczyć z gitarami. Ale kiedy pojawia się wolna przestrzeń to idealnie ją zagospodarowuje. Momentami jego klawisze kojarzą mi się tymi, których całkiem sporo jest późniejszych wydawnictwach Sieges Even. Zresztą kiedy muzyka staje się spokojniejsza, a perkusja zwalnia to klimat jest jakby podobny do dwóch ostatnich albumów Sieges Even. I składają się na to nie tylko charakterystyczne partie klawiszowe, ale też gitara, jak i bas. Te niesamowite melodie momentalnie wpadają w ucho. Oczywiście tutaj jest wszystko jakby na sterydach, więc nie należy się spodziewać delikatnego klimatu znanego z "The Art Of Navigating By The Stars" czy "Paramount". Ta mieszanka metalcore'a i progresywnego metalu zawarta na "Before The Night Takes Us" wypada wręcz rewelacyjnie. Nie jest to ani materiał przesłodzony, ani szczególnie ostry, ale też słuchając go nie miałem wrażenia, żeby muzycy kombinowali na siłę. Wszystko jest tutaj na swoim miejscu i aż nie chce mi się wierzyć, że Across The Sun do tej pory nie pokusili się o wydanie drugiego albumu. Ten jest wręcz perfekcyjny.

"Before The Night Takes Us" to prawdziwa perła w swojej dość unikalnej mieszance gatunkowej. Nie jest to progresywny metalcore, ale właśnie mieszanka metalcore'a i progresywnego metalu. Ze wskazaniem na ten drugi gatunek. Każdy z członków zespołu kapitalnie wykonuje powierzone mu zadanie, ale najwięcej temu materiałowi daje wokal Davisa i dogrywające mu partie klawiszowe Murray'a. Całość oczywiście komponuje się w jednolitą całość, która jak wpadnie w ucho to zostaje tam na bardzo długo. Na debiucie Across The Sun wszystko jest na swoim miejscu. Ogromna szkoda, że od jakiegoś czasu kapela milczy. Jednak liczę na to, że niedługo ta formacja zaskoczy drugim, oby jeszcze lepszym albumem (w końcu Rest Among Ruins też długo milczeli i w tym roku zaskoczyli fenomenalnym "Fugue").

Ocena: 9,5/10



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza