sobota, 24 stycznia 2015

Podsumowanie 2014 - groove/thrash metal

W 2014 roku miałem ogromny problem z thrashem i powtórzyło się to w trakcie pisania tego podsumowania. O ile w poprzednich latach nie było dla mnie wielkim wyzwaniem wybór tych kilku naprawdę dobrych wydawnictw, to tym razem patrzyłem na listę albumów z gatunku thrash/groove metal i nie wiedziałem z czego mam sklecić chociażby dziesiątkę. Z kilkoma pierwszymi pozycjami poszło gładko, ale co dalej? Finalnie wybrałem 15 albumów i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem zadowolony z tej listy. Oczywiście tradycyjnie jakikolwiek opis dostała tylko pierwsza dziesiątka.



01. Xerath - III

Trzecia płyta Xerath to dla mnie absolutny numer jeden w gatunku groove metal w 2014 roku. Ich poprzednie wydawnictwa to też prawdziwe perełki w tym klimacie, a raczej rozszerzające go o symfoniczne granie. W końcu Brytyjczycy nie grają ot takiego zwykłego groove metalu, ale symfoniczny groove metal. Jednak "III" znacząco różni się od "I" i "II". Chociaż każda z dotychczasowych płyt Xerath charakteryzuje się epickim, wręcz filmowym rozmachem to jednak ta najnowsza wydaje mi się najbardziej przystępna i wręcz przebojowa. Na najnowszym dziele Brytyjczyków można również wychwycić echa muzyki Devina Townsenda, który przecież też od groove metalu nie stroni.

02. Killer Be Killed - Killer Be Killed

Jedna z największych niespodzianek jakie mnie zaskoczyły w 2014 roku. Supergrupa Killer Be Killed nie gra po prostu groove metalu, raczej miesza różne gatunku, a ten wspomniany jest bazą i elementem przeważającym. Zresztą nic dziwnego skoro aż dwóch z czterech muzyków tworzących ten projekt na co dzień gra w kapelach groove metalowych. O samym albumie mógłbym pisać w samych superlatywach, cała masa hitów, wkręcających się riffów, świetnych wokali (w sumie pochwały należą się każdemu z wokalistów). No i pozostaje mieć nadzieję, że to nie jest jednorazowy projekt i Killer Be Killed będzie kontynuowało swoją działalność.

03. Mastodon - Once More 'Round The Sun

Przyznam, że Mastodon to dla mnie kapela zagadka. Ich albumów słucham bardzo wyrywkowo i nie zawsze jestem zadowolony z odsłuchu. O ile taki "Leviathan", czy "Crack The Skye" mnie przekonały z miejsca, to z "Blood Mountain" i "The Hunter" musiałem długo walczyć. Ten drugi do tej pory mnie nie przekonał. Natomiast "Once More 'Round The Sun" dołączył do tej lepszej grupy już przy pierwszym odsłuchu. Ewidentnie panowie z Mastodon mają świetne pomysły, które potrafią zawrzeć na płycie. Nawet ten klip, który powstał do "The Motherload" ma przecież sens, tylko trzeba się go doszukać. Tymczasem kapela niedawno weszła do studia, żeby zarejestrować nowy materiał i oby wyszedł im tak dobry album jak "Once More 'Round The Sun".

04. Holy Moses - Redefined Mayhem

Holy Moses po takim sobie "Agony Of Death" powrócili na prawidłowe tory i ponownie zaatakowali piekielnie szybki i ostrym thrash metalem. "Redifined Mayhem" to dla mnie zdecydowanie najlepsze thrashowe wydawnictwo z 2014 roku, stare wygi pokazały młodziakom jak się powinno grać. Sabina Classen nadal udowadnia, że ma kawał niesamowitego głosu i przepięknie charczy przez cały czas trwania "Redifined Mayhem". Jeżeli lubicie thrash to nie trzeba Was pewnie przekonywać do Holy Moses, a jeśli do tej pory nie mieliście sposobności zaznajomić się z twórczością tej niemieckiej formacji to może "Redifined Mayhem" jest naprawdę dobry na początek takiej znajomości?

05. Lost Society - Terror Hungry

Przyznam, że niewiele wiem o tej  kapeli, a raczej poza tym, że są jednymi z przedstawicieli nowej fali thrashu nie wiem nic. Nie będę też ukrywał, że dla mnie cała nowa fala thrashu to największe nudy na świecie. Każda z tych młodych kapel zamiast szukać własnej ścieżki tłucze to co grały już starsze kapele pokroju Slayer, Testament, czy Kreator. No po prostu nic nowego. Ale Lost Society mnie do siebie przekonuje, a raczej przekonało mnie za sprawą "Terror Hungry". Może faktycznie nie jest to odkrywcze granie, ale jest w tym niesamowita energia i jednak wpadająca w ucho melodia. To dopiero drugie wydawnictwo tej formacji, a mam wrażenie, że chłopaki już zaczynają prezentować naprawdę wysoki poziom.

06. Prong - Ruining Lives

Bardzo lubię Tommy'ego Victora i to nie tylko dlatego, że gra w Danzig (chociaż ten element też jest ważny). Prong działa już prawie 20 lat i ta formacja ciągle się zmienia muzycznie, chociaż ciężko byłoby mi pomylić ten zespół z innym. Nowy materiał nie jest może najlepszym dokonaniem kapeli, ale zdecydowanie zaliczyłbym go do grona tych lepszych. "Ruining Lives" to piorunująca mieszanka post-thrashowego i groove metalowego grania utrzymanego w nowoczesnym stylu. Melodie wpadają w ucho, gitary siepią aż miło, a Tommy drze się do mikrofonu. W sumie o szóstym miejscu w zestawieniu zadecydował również świetny występ Prong na Wacken.

07. Dust Bolt - Awake the Riot

To już druga kapela w moim zestawieniu, którą można określić jako przedstawiciela nowej fali thrashu. I jak widać są w tej grupie zespoły, które faktycznie wiedzą co chcą grać i jak chcą grać. Jednocześnie nie rżnące ze starych thrashowych kapel na żywca. Dust Bolt zaczęli swoją działalność niecałe 10 lat temu i już mogą się pochwalić dwoma naprawdę dobrymi wydawnictwami - debiut z 2012 roku "Violent Demolition" i właśnie "Awake The Riot", który jest nawet lepszy niż pierwszy materiał. Dust Bolt to formacja podążająca ścieżką niemieckich thrashowców i to świetnie słychać w ich muzyce. Nowy materiał nie jest odkrywczy, ale posiada solidną dawkę thrashowego łojenia pełnego energii ze sporą dozą szaleństwa.

08. Ektomorf - Retribution

Zoltan Farkas ciągle w formie i "Retribution" jest tego świetnym dowodem. Może muzyka Ektomorf to nie jest czysty groove metal, raczej jego nowoczesna odsłona wspierająca się o nu-metal. W każdym razie Farkas znowu odwalił kawał świetnej roboty, bo jego album ma w sobie to pierdolnięcie i zdecydowanie powinien się spodobać osobom lubującym się w soulfly'owych klimatach (tak, tutaj też są jakieś dziwne folkowe wstawki). A może by tak kiedyś Farkas nagrał coś z Maxem Cavalerą? I nie chodzi mi o jakieś gościnne występy podczas koncertów.

09. Overkill - White Devil Armory

Jak będzie brzmiał i co będzie zawierał najnowszym materiał Overkill można by w sumie przewidywać w ciemno. Nie jest to kapela, która lubi zaskakiwać, raczej należy do grona formacji, które od wielu lat grają tak samo i w żadnym wypadku nie decydują się na eksperymenty. Na te muzycy decydują się występując pod innym szyldem (np. Speed Kill Hate). I "White Devil Armory" zawiera co prawda nowy materiał, ale brzmiący bardzo podobnie do innych wydawnictw Overkill (zwłaszcza dwóch ostatnich). Mimo tego, że lubię jak kapele trochę eksperymentują, to jestem też zdania, że niektóre zespoły niech lepiej tego nie robią, to się tyczy między innymi Overkill. Bo, po co zmieniać coś, co świetnie się sprawdza? "White Devil Armory" to kawał świetnego thrashu zmieszanego z heavy metalem, które to połączenie daje finalnie kawał naprawdę mocarnej płyty.

10. The Haunted - Exit Wounds

Przed pierwszym odtworzeniem "Exit Wounds" już szykowałem zestaw negatywnych epitetów, którymi mógłbym obdarować zespół The Haunted, który od kilku dobrych lat jest pod kreską. Ostatnim ich albumem jakim się zasłuchiwałem był "Versus" z 2008 roku, a następujący po nim "Unseen" okazał się totalną porażką. Muzycy poszli w jakieś modern metalowe klimaty wsparte post-thrashem i wyszła z tego nieskładna masa. Na szczęście przy "Exit Wounds" zaprezentowali dobry post-thrash, którego można by oczekiwać po kapeli utrzymującej się na scenie prawie od 20 lat. Tym wydawnictwem The Haunted udowadniają, że nie powinno się ich jeszcze skreślać.

---------------------------------------------------------
11. Virgin Snatch - We Serve No One
12. Shardana - No Cadena, No Presoni, No Spada, No Lei
13. Savage Messiah - The Fateful Dark
14. Hatriot - Dawn of the New Centurian
15. Suicidal Angels - Divide And Conquer

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza