Po sieci już hulają podsumowania 2022 roku. Ba! Jeszcze dobrze listopad nie dobiegł końca, a już wiele serwisów zapraszało do głosowania na płytę roku. Tak jakby wszyscy zdawali się zapominać, że rok ma 12 miesięcy, a nie 11, a przecież w grudniu też pojawiają się nowe płyty, często potrafiące wywrócić takie przygotowane wcześniej podsumowanie roku do góry nogami. Chociaż nadal uważam, że ten ostatni miesiąc zawsze jest tym najsłabszym. Kapele już odpoczywają po letnich festiwalach i jesienno-zimowych trasach koncertowych. Każdy kto miał wydać nowy materiał zrobił to już do tej pory. Ale za każdym razem nawet w grudniu trafiają się prawdziwe perełki, niestety na ich wygrzebanie trzeba poświęcić nieco więcej czasu i przekopać się przez całą masę średnich i słabych wydawnictw, żeby na sam koniec móc powiedzieć - mam to! I triumfalnie odpalić album, który przez wielkie serwisy muzyczne został pominięty tylko dlatego, że jego premiera miała miejsce w grudniu. Jako, że tym razem selekcja była trudniejsza, bo też robiona na mniejszej i zdecydowanie mniej znanej próbie to udało mi się wyłowić tylko (a może aż?) 20 szczególnie ciekawych pozycji, które opatrzyłem krótkim komentarzem. Podsumowując - mimo tego, że grudzień jak zwykle był biedniejszy od innych miesięcy, to nadal było w nim czego słuchać, a ciekawe nowości wydawnicze tylko czekały na ich odkrycie przez słuchaczy.
