Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The amenta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The amenta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 września 2009

The Amenta - n0n (2008)


The Amenta - n0n

The Amenta na myspace

Rok wydania: 2008
Gatunek: Industrial/death/black metal
Kraj: Australia

Tracklista:
01. On
02. Junky
03. Vermin
04. Entropy
05. Slave
06. Whore
07. Spine
08. Skin
09. Dirt
10. Atrophy
11. Cancer
12. Rape

Drugi krążek tego australijskiego zespołu. I jeśli ktoś po przesłuchaniu pierwszego był wniebowzięty i liczył na kontynuację klimatu na następnym krążku to na pewno się nie zawiedzie. Na albumie "n0n" położono jeszcze większy nacisk na klimat, ale jednocześnie zrezygnowano trochę z muzyki. Jak to możliwe? Przy recenzji pierwszego krążka pisałem o tych nadających klimat wstawkach (licznik Gaigera i zamykanie śluz) - tutaj jest tego zdecydowanie więcej - i tak jak mówię, zostały one wstawione kosztem kawałków. OFC nie ma na co narzekać, bo jest to nadal zjawiskowa muzyka. Zostało dodanych też trochę więcej dudniących dźwięków - np. cały krótki kawałek "Entropy" to po prostu szum z dudniącymi dźwiękami - czy to nadaje klimatu? Na pewno - do całości pasuje idealnie, natomiast jeśli wyciągniemy ten utwór z całości to dostaniemy po prostu szum. Dlatego tej płyty należy słuchać w całości, bez żadnych przerw. I w przeciwieństwie do poprzedniej płyty tutaj mamy intro, oczywiście znowu w stylu post-apokaliptycznym. Zmiana wokalisty nie jest jakoś szczególnie zauważalna - chociaż ten jest nieco łagodniejszy niż wokal Cesium 137. Ale w żaden sposób nie przeszkadza to w cieszeniu się tym krążkiem...a raczej kontemplowaniu tego krążka, bo nie jest to prosta rozrywka.
Ogólnie rzecz biorąc płytka trochę słabsza od albumu "Occasus".

Ocena: 8/10.

The Amenta - Occasus (2004)


The Amenta - Occasus


Rok wydania: 2004
Gatunek: black/death/industrial
Kraj: Australia

Tracklista:
01. Erebus
02. Mictlan
03. Zero
04. Senium
05. Nihil
06. Geilt
07. Sekem
08. Occasus
09. Ennea
10. Sangre

Debiutancki krążek zespołu australijskiego, którego muzyka obraca się wokół trzech gatunków - w efekcie dostajemy prawdziwie ekstremalną muzykę z death metalowym wokalem. Cały krążek mogę określić tak -> nuklearna zagłada ziemi, nieliczni używają liczników Gaigera, żeby sprawdzić poziom skażenia, zamykane są śluzy, które odcinają pozostałości ludzkiej rasy od zniszczeń jakie pozostawiła po sobie wojna nuklearna. Jak zacząłem słuchać tego krążka to od razu do głowy wpadło mi słuchowisko o wojnie nuklearnej, które jeszcze nie tak dawno przesłuchałem. Klimat tej produkcji jest bardzo podobny. Muzycznie nie ma się do czego przyczepić - ciężkie granie, jakiego pełno, ale jednak wyróżniające ten zespół z tłumu podobnych mieszanek. Po prostu masakra od pierwszych sekund (nawet nie ma żadnego intro wprowadzającego, to chłopaki od razu zaczynają łupać) do ostatnich sekund. Niesamowity krążek z proporcjonalnie wyważonymi trzema elementami gatunkowymi. Jednocześnie jest to chyba pierwszy zespół z Australii, którego muzykę można określić jako metal. Album pełen wszechobecnego brudu i zły do szpiku kości. Pozycja obowiązkowa dla ludzi lubujących ekstremalne dźwięki w metalu połączone z post-apokaliptycznym klimatem.

Klip promujący album:
The Amenta - Erebus

Ocena: 9/10.