Iron Maiden (Warszawa, Stadion Gwardii) - 07.08.2008
Zaraz po godzinie 17 wpadliśmy na stadion Gwardii i zajęliśmy teren jak najbliżej barierki. Szkoda tylko, że przy samej scenie był wyodrębniony teren, który przysługiwał 2000 osób, które jako pierwsze weszły na stadion. Czekaliśmy prawie godzinę na pierwszy support i w końcu wyszła Lauren Harris. Basista grał jak na gitarze elektrycznej i wyglądał jak ufarbowany na czarno Dee Snider, natomiast gitarzysta próbował wymiatać, ale nie bardzo mu wychodziło - zresztą nic dziwnego, nie miał za bardzo ku temu okazji. Sama Lauren fajnie pokręciła dupcią, porobiła kilka „samolocików” i tyle. Śpiewała kilka kawałków, a w pewnym momencie wydawało mi się, że setlista to kilka utworów powtarzanych w kółko. Także nic specjalnego - support kompletnie nietrafiony, ale to przecież córka Steve'a Harrisa.